Kandydaci jeszcze śpią

Na nieco ponad rok przed wyborami samorządowymi nie widać jeszcze pretendentów na stanowisko prezydenta Chełma. Na pierwsze oficjalne nazwiska najprawdopodobniej trzeba będzie poczekać do wiosny, a może nawet lata przyszłego roku. Mimo to już teraz w polityczno-samorządowym światku po cichu wymienia się kandydatów, którzy mogą stanąć do walki o władzę w mieście.

Powoli mija trzeci rok kadencji samorządu 2014-2018. W listopadzie przyszłego roku wybierzemy nowych: prezydenta, burmistrzów, wójtów i radnych. Niewykluczone też, że również starostów powiatów i marszałków województw, bo coraz głośniej mówi się o bezpośrednich wyborach na te funkcje.

Agata Fisz raczej pewna

Potencjalni kandydaci na prezydenta Chełma, którzy chcieliby usunąć ze stanowiska rządzącą od 11 lat miastem 44-letnią Agatę Fisz, najwyraźniej wychodzą z założenia, że im później się ujawnią, tym lepiej. Taka taktyka nie zawsze jednak może przynieść zamierzone efekty, czego najlepszym przykładem są wybory z 2010 i 2014 roku. Osoby, które ogłosiły swoje kandydatury na trzy lub cztery miesiące przed wyborami, przegrywały. Byli to: Małgorzata Sokół, Mirosław Czech, potem Longin Bożeński, Mariusz Wieliczko, Grzegorz Raniewicz. Ten ostatni przed trzema laty co prawda znalazł się w drugiej turze, ale różnica w głosowaniu między nim a Agatą Fisz wyniosła ponad 40 punktów procentowych na korzyść urzędującej prezydent.
Na dziś jedyną stuprocentową kandydatką na prezydenta Chełma wydaje się być Agata Fisz, choć ona sama głośno o tym jeszcze nie mówi. Bez wątpienia będzie chciała jednak powalczyć o swoją czwartą kadencję, bo zdaje sobie sprawę, że wśród chełmskiej lewicy dziś nie ma nikogo, kto mógłby skutecznie ubiegać się o władzę w mieście. Oddane do użytku inwestycje, np. aquapark, budowa zakładów pracy w podstrefie ekonomicznej, remonty ulic czy przebudowa całej krajowej „dwunastki” w obrębie miasta, mają zapewnić Agacie Fisz rządzenie przez kolejne cztery lata. Wszystko jednak w rękach wyborców…

Kto z PiS?

Prezydent Fisz zdaje sobie sprawę, że przyszłoroczne wybory mogą być dla niej najtrudniejsze ze wszystkich dotychczasowych. Dla niej najpoważniejszym konkurentem w walce o prezydenturę, wszystko wskazuje na to, może okazać się kandydat cieszącego się od dwóch lat dużym poparciem w sondażach Prawa i Sprawiedliwości. Zwłaszcza, gdyby swój udział w wyborach prezydenckich ogłosiła posłanka Beata Mazurek, rzecznik prasowy PiS. Choć dziś wydaje się to mało realne, by liderka chełmskich struktur partii chciała ubiegać się o najważniejsze stanowisko w mieście, to jednak w przypadku tej partii niczego nie można przesądzać. Jeśli w ciągu roku poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie zmieni się, partia zapewne będzie chciała pójść za ciosem i zdobyć władzę również w samorządach. I kto wie, czy wtedy właśnie nie postawi na znane twarze, które mogą zagwarantować końcowy sukces. Jeśli nie Beata Mazurek, cichym kandydatem na stanowisko prezydenta Chełma, popieranym przez Prawo i Sprawiedliwość, może okazać się zaledwie 26-letni Jakub Banaszek, nieprzypadkowo od kilku tygodni doradzający wojewodzie lubelskiemu w sprawach służby zdrowia. W obecnej kadencji wywodzący się z Chełma Banaszek zbiera samorządowe doświadczenie jako radny warszawskiej dzielnicy Ochota.
Jedno jest pewne, Prawo i Sprawiedliwość po ostatnich dotkliwych porażkach w wyborach prezydenckich (Mirosław Czech w 2010 r. i Longin Bożeński w 2014 r.) będzie chciało znaleźć odpowiedniego kandydata z szansami na walkę z urzędującą prezydent Agatą Fisz.
Kilka miesięcy temu swoje plany wyborcze ujawnił 70-letni senator Józef Zając, który zapowiedział kandydowanie na prezydenta Chełma w wyborach samorządowych w 2018 roku. Były rektor chełmskiej PWSZ nie bez przyczyny w ubiegłym roku zmienił klub parlamentarny z PSL na PiS. Zapewne liczył, że Prawo i Sprawiedliwość udzieli mu poparcia, jeśli podtrzyma swoje prezydenckie ambicje. Wydaje się jednak, że władzom chełmskiego PiS dziś bliżej jest jednak do młodego, ambitnego i perspektywicznego Banaszka niż będącego już w wieku emerytalnym Zająca, który przy tym nie ma problemów ze zmianami barw.

Na kogo postawi PO?

W walce o prezydenturę może liczyć się też Platforma Obywatelska, pod warunkiem jednak, że postawi na mocnego kandydata, a do wyborów przystąpi zjednoczona, jak w 2002 roku. Obecne miejskie struktury partii od dobrych kilku lat są podzielone na dwa obozy, co doskonale widać choćby w trakcie głosowań na sesjach rady miasta. Pierwszy jest związany z szefową PO Małgorzatą Sokół i wicemarszałkiem województwa, Krzysztofem Grabczukiem, drugi natomiast z posłem Grzegorzem Raniewiczem. Właśnie w 55-letnim Grabczuku część działaczy PO upatruje kandydata na prezydenta Chełma w przyszłorocznych wyborach. Sęk jednak w tym, że kojarzeni z posłem Raniewiczem działacze PO nie poszliby w ogień za Grabczukiem, tak jak to zrobili w 2002 roku. Obecny wicemarszałek województwa lubelskiego może mieć jednak twardy orzech do zgryzienia. Ewentualna przegrana w wyborach prezydenckich mogłaby osłabić notowania Grabczuka w kontekście kolejnych wyborów w 2019 roku do sejmu i senatu. W nich wicemarszałek Grabczuk zapewne też będzie chciał wziąć udział, jeśli wybory samorządowe okazałyby niepowodzeniem.
Mało prawdopodobne jest natomiast, by kandydatem PO na prezydenta Chełma byli ci, którzy wcześniej nieskutecznie ubiegali się w wyborach o ten urząd. Mowa tutaj o Małgorzacie Sokół i Grzegorzu Raniewiczu. Trudno też uwierzyć będzie w kandydaturę Marka Sikory, którego w wyborach w 2014 roku kojarzona z Grabczukiem część działaczy PO zgłaszała na prezydenta Chełma. Ostatecznie kandydował poseł Raniewicz.
Wydaje się, że tylko ponadpartyjny kandydat mógłby pogodzić interesy działaczy całej chełmskiej Platformy. Na razie jednak takiego nie ma.

Górny po raz czwarty?

Pozostałym partiom oraz komitetom lokalnym, co pokazały wybory sprzed czterech, ośmiu czy nawet dwunastu lat, w ubieganiu się o prezydenturę w mieście znów może brakować konkretnych argumentów. Ale też przykład 65-letniego Józefa Górnego, który trzykrotnie bezskutecznie kandydował na stanowisko prezydenta z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego, pokazuje, że wyborcza porażka może szybko przerodzić się w sukces. Górny od 11 lat jest wiceprezydentem Chełma i nic nie wskazuje na to, żeby za rok chciał odpuścić. Na dziś wydaje się stuprocentowym kandydatem na prezydenta z ramienia PSL. (mas)