Za karę ucięli wójtowi

Czarne chmury zbierają się nad głową Andrzeja Ćwirty. W poniedziałek (25 lipca) wójt gminy Wyryki bez pozwolenia opuścił sesję. Reakcja radnych była natychmiastowa – zapadła decyzja o odebraniu wójtowi dodatku funkcyjnego na pół roku. Oznacza to, że miesięcznie na jego konto wpłynie pensja mniejsza o jakieś 2 200 zł.

W poniedziałek dokończono przerwane w piątek przez bojkot ośmiu radnych obrady Rady Gminy Wyryki. Atmosfera na ostatnim posiedzeniu była napięta od samego początku. Wszyscy radni podpisali się pod listem intencyjnym w obronie Hanny Czelej, zwolnionej przez wójta Andrzeja Ćwirtę na poprzedniej sesji. Jednak oliwy do ognia dolał sam włodarz, który po godzinie obrad stwierdził, że musi wyjechać na konwent wójtów. Na to nie zgodził się Wojciech Straczuk. Przewodniczący Piotr Horszczaruk nie pozwolił wójtowi na opuszczenie sesji. Mimo sprzeciwu wójt i tak wyszedł z sali. W odpowiedzi Straczuk wystąpił z wnioskiem formalnym o ukaranie wójta poprzez cofnięcie mu dodatku funkcyjnego. W czasie przerwy w obradach, na przysłowiowym kolanie, powstał projekt uchwały. Głosowanie nad nim odbyło się już bez obecności Ćwirty i większość samorzadowców uchwałę poparła. W efekcie radni na pół roku pozbawili wójta dodatku funkcyjnego, którego miesięczna wysokość wynosi ok. 2200 zł. Jednak to nie koniec jego kłopotów, bo jeszcze na tej samej sesji, rozeźleni zachowaniem Ćwirty samorządowcy zdecydowali, że skarga złożona na działalność wójta przez Kazimierza Berkasiuka jest zasadna. Co ciekawe, nikt nie wie, czy, a jeśli tak, to jakie konsekwencje decyzja owa przyniesie.
Dla wójta to, co zrobili radni, wciąż jest niezrozumiałe, choć zapewnia, że z powodu obniżki pensji nigdzie skarżył nie będzie. – Wyszedłem z obrad nie dlatego, bo miałem takie widzimisię, ale musiałem pojechać na konwent wójtów – mówi Ćwirta. – O tym zamiarze poinformowałem radnych na początku sesji i gdyby posiedzenie potoczyło się zgodnie z porządkiem, opuściłbym co najwyżej dwa ostatnie punkty – odpowiedzi na interpelacje i wolne wnioski. Jednak z niezrozumiałych dla mnie względów radni jeszcze przed podjęciem uchwał zmienili porządek obrad i wrócili do dyskusji na temat biblioteki. Oczywiście zwróciłem na to uwagę, ale w odpowiedzi usłyszałem, że to nie ja prowadzę sesję. Nie widząc więc innego wyjścia, wyszedłem z sali. Co ciekawe, identyczna sytuacja miała miejsce w piątek, gdy obrady opuściło ośmiu radnych, ale względem nich jakoś nikt konsekwencji nie wyciągał, więc odebranie mi dodatku to typowy przykład na to, że Cygan ukradł, a kowala powiesili – tłumaczy wójt. (bm)