Karetka utknęła nad wodą

Moment strachu nad Zalewem Żółtańce. Karetka z nieprzytomną pacjentką utknęła przed szlabanem wydzielającym teren kąpieliska od parkingu. – Przejazd jest zamknięty, bo młodzi wjeżdżają samochodami nad samą wodę – tłumaczą włodarze gminy.

W sobotę (21 kwietnia) około godz. 16 dyspozytor stacji pogotowia otrzymał wezwanie do pacjentki w ciężkim stanie, znajdującej się na plaży Zalewu Żółtańce. Kobieta straciła przytomność. Żeby wjechać na brzeg, karetka musiała „przecisnąć się” między drzewami.

Udało się, ale istniało ryzyko, że w drugą stronę pojazd może się nie zmieścić. Z chorą na pokładzie ratownicy utknęli przed zamkniętym szlabanem wydzielającym teren kąpieliska od drogi i parkingu. Do pomocy wezwali strażaków. Ci przyjechali w ciągu kilku minut, przecięli kłódkę i podnieśli szlaban, by karetka mogła bezpiecznie przejechać i jak najszybciej przetransportować chorą do szpitala. O całym zajściu poinformowali też zastępcę wójta gminy Chełm. Następnego dnia szlaban znów był już zamknięty, a pracownicy urzędu zadbali o nową kłódkę. – A gdyby tak sytuacja się powtórzyła? Dlaczego nie ma dojazdu na plażę dla służb ratunkowych? – pytają świadkowie sobotniego zajścia nad wodą.

– Musimy zamykać szlaban, bo niejednokrotnie młodzież wjeżdżała na brzeg, by kręcić bączki na plaży lub umyć samochód w wodzie. Kiedyś zdarzyło się też, że ktoś wjechał autem na pomost i zniszczył go – tłumaczy Lucjan Piotrowski, zastępca wójta gminy Chełm.
W tym roku to pierwsza tego typu sytuacja, że załoga pogotowia ratunkowego miała problem z wydostaniem się znad zalewu. W poprzednich latach były to sporadyczne przypadki. (pc)