Karski w interesie górników

Górnicy z Bogdanki boją się korporacyjnych zasad narzucanych im przez nowego właściciela – poznańską Eneę. W referendum, zorganizowanym kilkanaście dni temu, zgodzili się nawet na akcję protestacyjną. Jednocześnie widzą szansę na poprawienie swojej sytuacji w planach budowy nowej kopalni w Zagłębiu Lubelskim przez polsko-australijskie PDCo. Doskonale wiedzą, że dzięki nowej kopalni to oni będą dyktować warunki pracy, a nie pracodawca.


Przejęcie większościowego pakietu akcji Bogdanki przez poznańską Eneę wiąże się ze zmianami w jedynej lubelskiej kopalni. A tych, co nie dziwi, obawiają się najbardziej górnicy. Czy słusznie? Rok po przejęciu Bogdanki grupa Enea wprowadziła zmiany w statucie, które podporządkowują Bogdankę celom realizowanym przez Grupę Enea. Poszedł za tym olbrzymi biurokratyczny pakiet dokumentów, od razu oprotestowany przez działające w kopalni związki zawodowe. Związkom najbardziej nie podoba się to, że wszelkie decyzje dotyczące pracowników, a więc personalne, kadrowe, płacowe mają zapadać w Poznaniu, a zarząd kopalni niewiele będzie miał w tych sprawach do powiedzenia. Próby pertraktacji związków zarówno z władzami Enei, jak i przedstawicielami rządu, tj. ministrami energii Krzysztofem Tchórzewskim i Grzegorzem Tobiszowskim, nie powiodły się. A po tym, jak Enea po poprawkach do statutu na zarządzie zdecydowała wprowadzić nowy „ład korporacyjny” w całej grupie kapitałowej, również w kopalni, związki zapowiedziały zdecydowanie ostrzejsze działania.
– Zgłosiliśmy swój sprzeciw i – aby uzyskać mandat do rozmów z zarządem Enei i dać potwierdzenie, że załoga popiera nasze starania – przeprowadziliśmy w ubiegłą środę referendum – mówi Stanisław Ćwirko, przewodniczący Związku Zawodowego „Kadra” z LW Bogdanka.
Na karcie pojawiły się dwa pytania. Jedno dotyczyło tego, czy załoga zgadza się stosować kodeks grupy kapitałowej, a drugie – czy godzi się na podjęcie akcji protestacyjnej. W referendum wzięło udział aż 83 proc. załogi obecnej w tym dniu w pracy. 96 proc. głosujących poparło stanowisko związku, nie godząc się na wdrożenie kodeksu grupy kapitałowej i wyrażając gotowość do akcji protestacyjnej.
– Jesteśmy zaniepokojeni działaniami właściciela, bo interes korporacyjny grupy Enea nie zawsze musi iść w parze z interesem kopalni – mówi Ćwirko. – Chcemy zabezpieczyć interes załogi.
A ten może poprawić konkurencja i planowana w Kuliku pod Siedliszczem inwestycja polsko-australijskiej spółki PDCo, która chce wybudować kopalnię Jan Karski. Górnicy dobrze wiedzą, że nic lepiej nie zabezpieczy ich interesu niż konkurencja na rynku pracy. – Oczywiście możliwość pojawienia się nowego zakładu wzmacnia pozycję pracownika – przyznaje przewodniczący Ćwirko.
Antoni Pasieczny, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w LW Bogdanka dodaje, że pracownicy kopalni mają porozumienie płacowe zawarte na rok bieżący. Ale o ile sami górnicy nie zarabiają źle, to sytuacja w kooperujących z Bogdanką spółkach jest inna. Ich pracownicy, chociaż także pracują pod ziemią, zarabiają zdecydowanie mniej. Pasieczny także doskonale wie, że powstanie nowego zakładu górniczego może tylko pomóc pracownikom.
– Jeśli nowa firma powstanie i stworzy nowe miejsca pracy w górnictwie, to tylko temu przyklaskiwać – mówi przewodniczący Solidarności w Bogdance. – Nie zamierzamy w tym przeszkadzać. Nowa kopalnia będzie pozyskiwać m.in. tych pracowników, którzy już są na rynku pracy, a to dla nich szansa na korzystniejsze warunki i pensje w nowej lub w dotychczasowej firmie. Nowe miejsca pracy leżą w naszym interesie a konkurencja na rynku pracy jest mile widziana. (bf)