Kłos prowadził już 2:0…

KŁOS GMINA CHEŁM – POWIŚLAK KOŃSKOWOLA 2:3 (1:0)
1:0 – Drzewicki (30), 2:0 – Bala (52), 2:1 – Grzegorczyk (59), 2:2 – Kamola (67), 2:3 – Miazga (90+1).


KŁOS: Porzyc – Siatka (46 Stepaniuk), Poznański, Kowalski, Ciechoński, Flis, Bala, Huk (82 Wojtal), Bryk (75 K. Gierczak), P. Gierczak, Drzewiecki.
Gdy Kazimierz Bala w swoim stylu z 25 metrów uderzeniem nie do obrony zdobył drugiego gola dla Kłosa, mało kto na stadionie w Rożdżałowie przypuszczał, że gospodarze mogą przegrać to spotkanie. 2:0, jak mawiał znany szkoleniowiec Czesław Michniewicz, to jednak bardzo niebezpieczny wynik, o czym w niedzielne popołudnie przekonali się piłkarze trenera Andrzeja Krawca.
– Pierwsza połowa należała do nas. Powiślak cofnął się na swoją połowę, zagrał z dużym respektem – opowiada Andrzej Krawiec. – Swoją dominację udokumentowaliśmy zdobyciem bramki. Łukasz Drzewicki w polu karnym ograł trzech rywali i nie dał szans bramkarzowi. Mogliśmy podwyższyć wynik, zabrakło jednak podjęcia dobrej decyzji pod bramką rywala. Za pierwsze 45 minut moim zawodnikom należą się słowa uznania.
Drugą połowę Kłos rozpoczął dość dobrze, bo Bala podwyższył rezultat i wszystko wskazywało na to, że gospodarze mają mecz pod kontrolą. Wystarczył jednak moment nieuwagi i Powiślak zdobył kontaktową bramkę. – Był rzut wolny dla rywala w niegroźnej sytuacji – relacjonuje A. Krawiec. – Piłka odbiła się od słupka, nikt od nas do niej nie dobiegł, Patryk Grzegorczyk dostawił nogę i padł gol. Wyrównująca bramka dla Powiślaka to kolejny nasz prezent. Źle wyprowadziliśmy piłkę, przejęli ją rywale, szybkie dogranie do napastnika i Bartek Porzyc był bez szans. W dziecinnie prosty sposób straciliśmy też trzeciego gola. Był doliczony czas gry. Źle zagraliśmy piłkę, zawodnik Powiślaka odebrał ją, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i nie zmarnował okazji – dodaje A. Krawiec.
Zdaniem szkoleniowca Kłosa jego zespół z przebiegu meczu nie zasłużył na porażkę. – Po bardzo dobrej pierwszej połowie, w drugiej nie zostaliśmy w szatni, nie graliśmy źle, strzeliliśmy drugiego gola, ale przypadkowo stracone bramki sprawiły, że nie mamy nawet jednego punktu. A remis byłby sprawiedliwy, bo po zmianie stron Powiślak był nieco lepszy, choć też mieliśmy sytuacje do zdobycia kolejnych bramek. W 87 min. nikt nie zdążył do świetnego podania Darka Wojtala. Wcześniej gola mógł zdobyć Patryk Gierczak. Sytuację miał też Przemek Huk. Niestety, nie możemy popełniać tak dziecinnych błędów. Podobnie było w Łęcznej, gdzie prowadziliśmy 1:0 do 88 min. i po prostej stracie piłki przeciwnik doprowadził do wyrównania. W tej lidze rywale, a zwłaszcza zespoły z górnej części tabeli, takie błędy potrafią bezlitośnie wykorzystać – dodaje Andrzej Krawiec.
W kolejnym meczu Kłos zagra na wyjeździe z Roztoczem Szczebrzeszyn. Spotkanie odbędzie się w sobotę 14.10 o 14.00.(s)