KODY (muzycznej) nieoczywistości

W inaugurującym wydarzenie koncercie w Filharmonii Lubelskiej, ze względu na obowiązujące obostrzenia epidemiologiczne, połowa miejsc na widowni była „niedostępna”

Festiwal Tradycji i Awangardy Muzycznej KODY 2020 (2-5 września 2020) – mimo trwających restrykcji sanitarnych – znów był miejscem koncertów i spektakli muzycznych. Zaryzykowano nawet z tańcem. Dominowały wydarzenia premierowe, bezpłatne dla publiczności.


Festiwal jest cyklicznym przedsięwzięciem organizowanym przez Ośrodek Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża” od 2008 r. To jedno z najbardziej oryginalnych wydarzeń kulturalnych w Polsce. Celem festiwalu KODY uczyniono prezentację osiągnięć dziedzictwa polskiej i światowej kultury muzycznej, jak również kreowanie nowych wartości muzycznych i środków ekspresji artystycznej. W tym roku chętni mogli wziąć udział w 5 wydarzeniach przez 4 festiwalowe dni. Na program złożyły się 4 premiery koncertów muzycznych, wśród których znalazły się utwory specjalnie zamówione przez organizatorów festiwalu.

Już akcent inauguracyjny, 2 września w Filharmonii Lubelskiej, był wyjątkowy – w audytorium na ok. 500 miejsc co drugie z nich było opatrzone napisem „niedostępne”. Przy niewielkiej zatem widowni zabrzmiał interesujący koncert „O obrotach”. Dzieło wykonali: sekstet wokalny proMODERN i Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa. W ich grze słuchacze mogli dostrzec pasję, perfekcję, kreatywność. Dyrygował Marek Wroniszewski.

Miłośnicy tej wyrafinowanej muzyki przeżyli prawdziwą kulminację doświadczeń. W Filharmonii zabrzmiały legendarne utwory Krzysztofa Pendereckiego i Witolda Lutosławskiego. W programie były też zamówione specjalnie na ten festiwal najnowsze kompozycje Jagody Szmytki i Wojciecha Blecharza. Wreszcie wysłuchano improwizowany performance Jerzego Kornowicza. Premierowo zabrzmiał również utwór Zygmunta Krauzego „Kopernik – Nasza planeta” odwołujący się do słów samego Mikołaja Kopernika.

3 września, już w Centrum Kultury miłośnicy tego rodzaju muzyki mogli usłyszeć koncert „Lśnienie” w wykonaniu trio: Szabolcs Esztényi, Hubert Zemler, Ryszard Latecki. To w realiach niewielkiej sali czarnej. Później tego wieczora, w sali głównej zawirowały „Diabelskie skrzypce” – L’opera del villaggio wykonane przez Radical Polish Ansambl w klimacie nowej tradycji muzycznej. Autorzy: Cezary Duchnowski, Maciej Filipczuk.

„Anonymous” – opera internetowa

…była bodaj osiowym spektaklem Festiwalu – 4 września, tutaj w nowej wersji przygotowanej przez grupę Anonymous Ensemble. To opowieść muzyczno-wizualna traktująca o świecie pozbawionym zasad i barier wynikającym z realiów Internetu. Dzieło łączy w sobie zarówno urok i koszmar, zalety i wady tego bezgranicznego targowiska. Autor sztuki: Rafał Ryterski.

Duży ekran w tle sceny jest tu pełnoprawnym uczestnikiem spektaklu. Tę przestrzeń nieustannie wypełniają cyber-obrazy dające przegląd wszelkich funkcji komputera czy serwera. Widzimy slajdy, migawki, krótkie lub dłuższe animacje. Czasem totalne migotanie – kalejdoskop życia w Sieci: media, show-biznes, polityka. W tym sporo erotyki, pod hasłami: Więcej, więcej!

Z tej kakofonii dźwięków i wizualizacji wyłania się historia czterech postaci. Anię, Basię, Macieja i Tomasza łączy tu rzeczywistość wirtualna – mimo ewidentnych różnic kulturowych i środowiskowych. Cierpią na internetowy deficyt odczuwania barier i brak instynktu samozachowawczego, podczas gdy są to z reguły cechy kontaktów bezpośrednich. Ten syndrom wiedzie ich do konfrontacji między sobą oraz z szerszym tłem społecznym. Następuje zderzenie z konwencją, stereotypem a nawet prawem. Jednak bohaterowie opery „Anonymous” czują się bezkarni i właśnie anonimowi.

W postaci te wcielają się „lektorzy” siedzący za swymi laptopami, odgrywający dramatis personae. Libretto stanowią przeważnie monologi bohaterów lecz bywa, że wchodzą z sobą w dialogi, a nawet grupowy zgiełk. Ich kwestie sceniczne to dźwiękowy melanż zachodzących na siebie rozmów, hash-tagów, onomatopei. Gra lektorów jest doprawdy imponująca, podobnie jak najwyższej próby są śpiew i wokalizy Moniki Łopuszyńskiej – sopran.

Prócz nich, o jakości tej osobliwej opery decyduje sprawny 12-osobowy zespół kameralny i ich dyrygent Nadim Husni. Warstwa muzyczna sztuki alternatywnie komentuje i podkreśla problemy bohaterów wykrzyczane w warstwie słownej. „Anonymous” to prawdziwe przeżycie tej edycji festiwalu.

KODY 2020 zakończyła 5.09 Noc Tańca. W wirydarzu CK usiłowano pokazać jakiś obrzęd… oczyszczania przed zarazą wynikający z ludowych tradycji. To śpiewy i rytualne tańce traktowane jako zabiegi ochronne, wręcz magiczne wobec ciężkich czasów – tak głosił jeden z motywów przewodnich festiwalu. Nie chodzi o tzw. czepianie się, lecz oglądającym ten rytuał zabrakło jednak strojów aktorów adekwatnych do tej ceremonii – odbyła się w ubraniach „cywilnych”.

Festiwal KODY

…to ewidentnie eksperyment kulturalny, estetyczny w Lublinie postępujący od 12 lat. Dotyczy peryferiów muzyki współczesnej, tu intensywnie eksploatowanych. Wątpliwość jednak dotyczy skali? Od początku istnienia KODY prezentują muzykę (oraz eventy pokrewne) o charakterze niszowym, gromadząc z zasady skąpe grono koneserów tego rodzaju wrażeń. Skojarzenia z festiwalem rodzaju Warszawska Jesień są tu jak najbardziej trafne (ten wkrótce, w dn. 18-26 września).

OMIT Rozdroża jest instytucją miejską od 12 lat, organizatorem kilku festiwali, w myśl zasady: „Nawiązujemy do alternatywnych projektów kultury, gdyż bliższa jest nam ludowa zgrzebność i konceptualna namiętność awangardy od gładkości kultury popularnej.” Twórcy tych imprez obudowują je dość skomplikowaną filozofią kultury, wręcz hermetyczną.

Pandemia zatem daje powód do refleksji. Restrykcje sanitarne w tym roku jeszcze bardziej ograniczyły liczbę odbiorców poszczególnych wydarzeń festiwalu – de facto każdorazowo do kilkudziesięciu osób.

Zachodzi wątpliwość o sens wydatków miejskich na ten rodzaj przedsięwzięć w obecnych realiach, zważywszy na bilans: koszty – ranga odbioru społecznego.

Organizacja festiwalu KODY 2020 pochłonęła 300 tys. zł. Impreza została dofinansowana kwotami: 35 tys. zł ze Stowarzyszenia Autorów ZAIKS oraz 8 tys. zł ze Związku Artystów Wykonawców STOART. W 2019 r. koszt festiwalu wyniósł 466 tys. zł.

„Rozdroża” to także Festiwal Open City. Polega na szeregu instalacji artystycznych w różnych punktach Lublina. W tym roku to wydatek miasta 185 tys. zł. plus dotacja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z programu Sztuki Wizualne, dzięki czemu Open City został rozszerzony o wystawę Utajone Miasto (ten wizualny festiwal potrwa do 17 października br.). Dotacja MKiDN wyniosła 82 tys. zł. W roku 2019 koszt wspomnianego festiwalu opiewał na 470 tys. zł.

Marek Rybołowicz