Kolędowanie z „Kaniorowcami”

Tak „Kaniorowcy” koncertowali w Trzech Króli

6 stycznia część lublinian wybrała się do Filharmonii Lubelskiej na widowisko kolędnicze „Cichuteńko pośród nocy”, w którym swoje talenty zaprezentowali członkowie Zespołu Pieśni i Tańca „Lublin” im. Wandy Kaniorowej.


Talenty, ponieważ repertuar widowiska był bardzo urozmaicony. Składały się na niego recytacje związane ze świętami, kolędy, pastorałki i ludowe kantyczki, śpiewane solo, w duecie oraz chóralnie, na głosy, popisy taneczne oraz prezentacja widowiska obrzędowego przypominającego dawną tradycję kolędniczą, czyli chodzenie z gwiazdą i turoniem.

Taka formuła koncertu sprawiła, że na sali zapanowała atmosfera polskich świąt. Obok znanych kolęd, jak „Cicha noc” czy „Nie było miejsca dla ciebie”, usłyszeliśmy przepiękne polskie pastorałki, także te mniej znane, jak „Płacze Jezus mały” czy „Bosy pastuszek”. których bohaterowie osadzeni byli w polskiej tradycji i realiach. Na cześć Nowonarodzonego odtańczono nawet krakowiaka i suitę lubelską.

Część koncertu, obejmującą folklor orawski, poprzedził przemarsz pośród widzów grupy w strojach góralskich. Po wejściu na scenę jej członkowie zaśpiewali kilka pastorałek, akompaniując sobie na dzwonkach pasterskich i zatańczyli tańce z tego regionu. W kolejnej odsłonie zaprezentowały się dzieci grając na dzwonkach chromatycznych, fletach, trójkącie i bębenku.

Zachwycił też występ kolędników. Gdyby spełniły się wszystkie życzenia wygłaszane przez kozę, turonia, diabła czy bociana, to 2020 rok powinien przynieść nam urodzaj i wyż demograficzny.

Na scenie prezentowali się członkowie różnych grup „Kaniorowców” ( I i II Reprezentacja, Lubelacy, Lubliniacy, Lubelacy I, Lubliniacy I, Mały Lublin i Dzieci Lublina). Na koniec wszyscy razem zaśpiewali kolędę „Bóg się rodzi”.

Mojego sąsiada, który pierwszy raz widział „Kaniorowców” w akcji, zauroczyły piękne stroje oraz talenty i umiejętności młodych wykonawców, których nazwał „prawdziwymi artystami”. Naliczył ich na scenie ok. 200. Szczególnie zachwycili go najmłodsi, którzy dawali z siebie wszystko. Starsi z kolei imponowali profesjonalizmem i umiejętnościami – kolęda „Bracia patrzcie jeno” zaśpiewana na głosy to było mistrzostwo świata.

Półtorej godziny minęło jak z bicza trzasł. Nic dziwnego, ponieważ „Kaniorowcy” od lat pracują nad widowiskiem. Mają już w swoim repertuarze kilkadziesiąt kolęd i pastorałek, tworzą nowe opracowania znanych melodii, dzięki czemu co rok repertuar koncertu jest inny. Zespół ma w swoim dorobku już dwie płyty z repertuarem świątecznym (do nabycia w jego siedzibie). W trakcie nadchodzących ferii będą trwały nagrania do planowanego trzeciego wydawnictwa.

Następna odsłona widowiska kolędniczego już za rok.

Joanna Dudziak