Kompromis niczym koń trojański?

– Nie jesteśmy pieniaczami. Nie chcemy blokować niczyich inwestycji ani rozwoju miasta. Oczekujemy zrozumienia i pewnego kompromisu. Wierzymy, że przy dobrej woli wszystkich stron uda się go osiągnąć – mówią mieszkańcy Świdnika, którzy podczas ostatniej sesji Rady Miasta Świdnik sprzeciwiali się wprowadzeniu zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Brzeziny-Kalina.

„Radni Miejscy, nie niszczcie dorobku życia swoich wyborców” – transparent z takim napisem podczas lipcowej sesji Rady Miasta Świdnik rozłożyli mieszkańcy i właściciele działek przy ulicach Klonowej, św. Brata Alberta i ks. Jerzego Popiełuszki. W ten sposób chcieli zaapelować do radnych, by nie popierali zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, który dopuszcza budowę w ich najbliższym sąsiedztwie nowych budynków wielorodzinnych ze znacznie rozszerzoną powierzchnią usługową. Baner, choć jak uznali niektórzy radni, ze zbyt mocnym hasłem, najwyraźniej przyniósł zamierzony efekt. Ostatecznie radni zdjęli punkt dotyczący tej uchwały z porządku obrad. Zgodzili się jeszcze raz przyjrzeć zmianom i wrócić do dyskusji podczas sierpniowych spotkań komisji i na sesji.

– Ten baner to był nasz ostateczny apel. Nie wiedzieliśmy, co więcej możemy zrobić. Uwag sprzeciwiających się zabudowie wielorodzinnej było wiele, a przeciwna tylko jedna i do tej rada chciała się przychylić – mówią mieszkańcy.

W grupie mieszkańców był m.in. pan Marek Konowałek. Jak wyjaśniał, nowy plan dopuszczałby budynki wielorodzinne o 70-metrowej długości elewacji i 12-metrowej wysokości. Najbardziej obawia się, że za kilka lat przy najdłuższej granicy swojej posesji może mieć ścianę betonu.

– Zanim zdecydowałem się na budowę domu w tym miejscu, pytałem w urzędzie miasta, jakie są plany co do sąsiednich działek i jaki rodzaj zabudowy się tu przewiduje. Usłyszałem wówczas, że nie powstanie tu blok, a prędzej domki jednorodzinne. Nowy plan zagospodarowania przestrzennego zakłada jednak, że obszar między Klonową, św. Brata Alberta i Popiełuszki ma być objęty zabudową wyłącznie wielorodzinną. Nie wzięto pod uwagę tego, że właściciele przeważającej większości działek, które się tu znajdują, nie deklarują chęci ich sprzedaży deweloperowi bądź spółdzielni; że to ich ojcowizna i prędzej zechcą budować tu domy dla swoich dzieci lub wnuków – mówi M. Konowałek.

Podczas lipcowej sesji projektant tłumaczył, że zgodnie z obowiązującym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Świdnik tereny, o których mowa, już wcześniej otrzymały przeznaczenie pod zabudowę wielorodzinną, a w planie miejscowym, który dziś obowiązuje na tym obszarze, dopuszczona jest zarówno zabudowa jedno-, jak i wielorodzinna, więc pozostaje wybór.

– Mamy wrażenie, że na sesji próbowano udowodnić, że jest to pewnego rodzaju kompromis, bo nasze postulaty zostały niby uwzględnione. Ale to może być taki „koń trojański”, który w przyszłości może spowodować zmniejszenie atrakcyjności naszych działek – mówi M. Konowałek.

Do sprawy wrócimy w następnym wydaniu „Nowego Tygodnia”. (w)