Komu przeszkadzał Raćkowicz?

Prezes Chełmskiego Parku Wodnego Artur Juszczak nie przedłużył umowy z najbardziej doświadczonym chełmskim trenerem pływania – Mariuszem Raćkowiczem, pracującym z dziećmi w Akademii Pływania. Rodzice są oburzeni, bo Raćkowicz to od lat fachowiec numer jeden w Chełmie. Od 1997 r. prowadzi klub sportowy „Lider”, jego podopieczni mogą pochwalić się licznymi sukcesami. Kilka tygodni temu, w najmniej oczekiwanym momencie, wyrosła mu konkurencja. Właśnie na bazie Chełmskiego Parku Wodnego powstało sportowe stowarzyszenie „Lemur”, m.in. z sekcją pływacką, do którego mają trafiać najzdolniejsze dzieci z Akademii. Komu Raćkowicz zaczął przeszkadzać?

W Akademii Pływania, która powstała w Chełmskim Parku Wodnym, ćwiczy około 200 dzieci. Jednym z trenerów, z doskonałym podejściem do najmłodszych adeptów pływania, do końca lutego br. był człowiek-instytucja, jeśli chodzi o tę dyscyplinę sportu w Chełmie, Mariusz Raćkowicz. Ci, którzy choć trochę orientują się w chełmskim sporcie, doskonale znają to nazwisko.

Raćkowicz od 1997 r. prowadzi klub sportowy „Lider”. Z pod jego ręki wyrośli medaliści mistrzostw Polski, a nawet reprezentanci kraju. Jak sam mówi, w tym czasie wyszkolił około 1500 zawodników i zawodniczek. – Te wszystkie osoby dzięki temu, że trenowały w klubie, dziś doskonale pływają wszystkimi stylami – mówi.

Dopóki przy Szkole Podstawowej nr 8, gdzie Mariusz Raćkowicz pracuje od 28 lat, funkcjonował basen, on sam robił to, co potrafi najlepiej, czyli szkolił dzieci i młodzież. Kiedy w czerwcu 2016 r. ze względu na zły stan techniczny nadzór budowlany nakazał zamknąć pływalnię w „Ósemce”, „Lider” zetknął się z pierwszymi problemami. Treningi klubu zostały przeniesione na basen przy I LO. Podobnie było z zajęciami klas sportowych w SP nr 8. Gdy ruszył Chełmski Park Wodny, „Lider” przeprowadził się do nowiutkiego obiektu. Drastycznie jednak, ze względu na koszty, spadła liczba godzin treningowych. Klub od samego początku płaci za wynajem torów. Z tego też powodu „Lidera”, mimo iż w parku wodnym ma preferencyjne stawki, stać tylko na 3 godzinne treningi w tygodniu. Raćkowicz nie ukrywa, że to stanowczo za mało, by wychowywać nowych mistrzów pływania, przyszłych medalistów mistrzostw Polski.

– W Szkole Podstawowej nr 8 trenowaliśmy nawet dwa razy dziennie i dlatego „Lider” miał sukcesy – podkreśla trener. – Na organizację większej liczby treningów potrzebujemy pieniędzy. W ubiegłym roku klub z budżetu miasta dostał 8000 zł dotacji, a około 7200 zł wydał na wynajem torów w aquaparku. Nie chcę brać pieniędzy od rodziców, bo uważam, że koszty treningów powinny być sfinansowane z miejskiej dotacji.

Mariusz Raćkowicz do końca lutego br. pracował również w Akademii Pływania, która powstała przy Chełmskim Parku Wodnym. W środę, 26 lutego, okazało się, że zarządzająca aquaparkiem spółka nie przedłuży z Raćkowiczem umowy. Jej prezes Artur Juszczak – gdy zapytaliśmy go o powody „rozstania” z trenerem – tłumaczył, że dostał informację od Agnieszki Sieraj, koordynatora Akademii, z której wynika, że Mariusz Raćkowicz nie był zainteresowany dalszą pracą z dziećmi. – Dlatego też nie zaproponowano mu kolejnej umowy – twierdzi Juszczak.

Sam trener jest zaskoczony słowami prezesa, bo twierdzi, że całe jego zawodowe życie to praca z dziećmi i nie wyobraża sobie, by z dnia na dzień mógł z niej zrezygnować. Jego wersja wydarzeń jest inna od tej, którą przedstawił Artur Juszczak. – Wezwał mnie menadżer aquaparku i poinformował, że spółka musi ciąć koszty i dlatego nie przedłuży ze mną umowy. Później dowiedziałem się, że na moje miejsce zatrudniła innego instruktora pływania, który podobno był tańszy o… 5 zł! Nie rozumiem tego… – twierdzi Raćkowicz.

Decyzja o nieprzedłużeniu umowy z doświadczonym trenerem oburzyła rodziców dzieci, które Raćkowicz uczył w Akademii Pływania. – Trener ma znakomite podejście do dzieci, one garną się na te zajęcia, chcą pływać i sami widzimy, że nasze pociechy robią postępy. Jak można lekką ręką pozbyć się człowieka mającego olbrzymią wiedzę w zakresie nauki pływania?! Pamiętam, 20 lat temu, gdy chodziłam do „Ósemki”, pan Raćkowicz uczył mnie pływać. Trenowaliśmy w klubie i były to naprawdę świetne zajęcia – mówił jeden z rodziców.

Prezes Juszczak zapewnia jednak, że pozostali instruktorzy pływania gwarantują wysoką jakość nauczania, a zajęcia, które do tej pory prowadził Mariusz Raćkowicz, przejmie osoba z niemałym doświadczeniem. Ciekawe w całej sprawie jest jednak to, że odejście Raćkowicza z Akademii niemal zbiegło się z powołaniem do życia stowarzyszenia sportowego „Lemur”, m.in. z sekcją pływacką, na bazie Chełmskiego Parku Wodnego. To bez wątpienia konkurencja dla funkcjonującego od 23 lat „Lidera”. Przypadek?

Teraz najlepsze dzieci z Akademii Pływania w aquaparku, które zechcą systematycznie ćwiczyć, zamiast do klubu, w którym zajęcia prowadzi Mariusz Raćkowicz, będą trafiać do „Lemura”, bo „Lider” nie dysponuje własną bazą, a żeby prowadzić regularne treningi, musi wynająć pływalnię. To dla klubu dodatkowe koszty. Stowarzyszenie, choć nie ma żadnego doświadczenia w działalności sportowej, już złożyło wniosek o przyznanie miejskiej dotacji, co potwierdził w rozmowie z nami Artur Juszczak. Jednym z kryteriów otrzymania wsparcia jest wykazanie się doświadczeniem w realizacji zadań z zakresu upowszechniania kultury fizycznej w poprzednich latach…

Prezesem „Lemura” została Monika Staszuk, na co dzień zatrudniona w spółce. Jak mówi Artur Juszczak, członkami stowarzyszenia są osoby pracujące w Chełmskim Parku Wodnym. Zapewnia jednak, że nie zamierza robić „Liderowi” żadnej konkurencji. „Lemur” też ma płacić za wynajem torów na treningi, a stawki dla obu klubów mają być identyczne. – Mamy jeszcze sekcje squasha oraz kręgli i saunomistrzów – dodaje. – Nie widzę żadnych problemów, by Lider nadal wynajmował tory w basenie treningowym i szkolił swoich zawodników, w większym wymiarze czasowym. Widzimy jednak, że w ostatnim czasie w tym klubie nastąpił spadek zainteresowania sekcją – podkreśla A. Juszczak.

Raćkowicz przyznaje, że obecnie w „Liderze” trenuje 15 osób. Kiedyś dzieci było zdecydowanie więcej. Jest to spowodowane tym, że przez lata „Lider” miał swoje zaplecze w SP nr 8, a od prawie czterech lat jest skazany na inne miejskie pływalnie. Trener mimo wszystko jest zaskoczony utworzeniem konkurencyjnego stowarzyszenia, tym bardziej, że jeszcze nie tak dawno miał propozycję połączenia sił z aquaparkiem.

– Kilka tygodni temu rozmawiałem z menadżerem aquaparku i koordynatorem Akademii Pływania o pomyśle rozszerzenia działalności „Lidera” – tak, by przy nazwie klubu funkcjonował jeszcze Chełmski Park Wodny – opowiada M. Raćkowicz. – Byłaby to świetna reklama obiektu. Inicjatywę połączenia sił poparłem, bo widziałem obopólne korzyści. Dokładnie opowiedziałem, jak to wszystko bym widział, w końcu – ze względu na bogate doświadczenie – miałem prawo przedstawić swoją wizję. Według mnie w klubie musi funkcjonować kilka grup wiekowych, by zachować ciągłość szkolenia. Każda powinna mieć swojego trenera. Dużo obiecywałem sobie po tym spotkaniu, a tymczasem na początku lutego br. dowiedziałem się, że powstaje nowe stowarzyszenie, konkurencja dla „Lidera”. Byłem zszokowany i poczułem się wykorzystany. Tym bardziej, że większość osób, które pracują w Akademii i mają prowadzić zajęcia w „Lemurze”, albo wyszło spod mojej ręki, albo przez lata ze mną współpracowało – dodaje trener.

Raćkowicz obawia się też o przyszłość „Lidera”. Stowarzyszenie „Lemur” ma tę przewagę, że działa na bazie aquaparku i ma możliwości, by stworzyć najlepszym dzieciom z Akademii Pływania odpowiednie warunki do treningu. – W Akademii jest duży potencjał, którego nie można zmarnować. Dzieci, które chcą częściej pływać, powinny już to robić w klubie, by ćwiczyć regularnie, realizować pewien cykl szkoleniowy. Pierwsze sukcesy z ich udziałem będą jednak możliwe dopiero za trzy, cztery lata, ale pod warunkiem, że zechcą ciężko i systematycznie trenować.

Jako klub mam umowę z Chełmskim Parkiem Wodnym do końca czerwca br., jednak wszystko wskazuje na to, że będę musiał znów się przeprowadzić. W obecnej sytuacji nie widzę dla siebie miejsca w Chełmskim Parku Wodnym. Zostaje mi tylko pływalnia I LO. Bez stałego obiektu, miejsca gdzie można w spokoju trenować, osiągnięcie dobrych wyników jest niemożliwe. Nie wiadomo natomiast, kiedy zostanie dokończona rozbudowa basenu w SP nr 8 – zaznacza Mariusz Raćkowicz.

Do sprawy wrócimy po podziale miejskich pieniędzy na upowszechnianie kultury fizycznej. (ps)