Królowa lubelskiej sceny

Powiedzenie kobiecie: „Kochali się w Pani nasi dziadkowie…” z pewnością nie należy do najzręczniejszych komplementów, kiedy jednak nie sposób nie dodać „…a wnuki podzielają te same uczucia!” – wówczas wiadomo, że może być mowa tylko o jednej osobie: królowej lubelskiej sceny, Krystynie Szydłowskiej. Ukochana gwiazda wszystkich pokoleń nie tylko lokalnych melomanów obchodzi właśnie 40-lecie pracy artystycznej.
– To wspaniale brzmiący, naturalny głos, który umiejętnie poprowadzony daje znakomite efekty sceniczne – przyznaje Jacek Boniecki, dyrygent, długoletni dyrektor Teatru Muzycznego w Lublinie, a obecnie szef Państwowego Zespołu „Mazowsze”. „Nasza Krysia” przeżyła jednak w lubelskiej operetce wielu już dyrektorów, przemijające mody i sensacje nawet nie jednego sezonu, samej będąc nie tylko ulubienicą publiczności, ale i wspaniałą koleżanką, lubianą i szanowaną we wszystkich zespołach tak artystycznych jak i technicznych; wielkim talentem połączonym – co tak przecież rzadkie! – z dyscypliną i właściwą tylko prawdziwie wielkim artystom szczerą pokorą, pozwalającą podjąć się każdego wyzwania scenicznego, poświęcić dla zespołu, nic nie tracąc z pogody i wyczuwalnej wielkiej radości tworzenia.
Krystyna Szydłowska przez lata obecności na scenie stworzyła szereg niezapomnianych kreacji – m.in. w „Balu w Savoyu”, „Żołnierzu królowej Madagaskaru”, „Hrabinie Maricy”, ale zwłaszcza w jakby stworzonych dla niej „Hello, Dolly” i „Skrzypku na Dachu”, sztuce, która stała się symbolem lubelskiego Teatru Muzycznego – także dzięki rolom (tak, tak rolom – bo zarówno Cajtli, jak i Goudy) naszej divy. Na swoje „sceniczne urodziny” – Krystyna Szydłowska wybrała zaś 100-ne przedstawienie „Księżniczki Czardasza”, jednej z bardziej urokliwych i lubianych operetek, w którym jubilatka kreuje księżną Anhildę. To szczególne wydarzenie i przeżycie czeka nas już 4 lutego o godzinie 18. Bilety do nabycia w kasie Teatru Muzycznego przy ul. Skłodowskiej w Lublinie. Przed nami nie tylko melodie Emmericha Kalmana, ale i moc wzruszeń, no i moc wspomnień z najwspanialszych lat lubelskiej operetki i musicalu z racji najlepszego głosu, no i najpiękniejszych nóg naszej najcudowniejszej Krysi!TAK