Krzyk o zdrowie

Stan psychiatrycznej opieki zdrowotnej w Polsce jest dramatyczny. Ciągle odkłada się jej systemową reformę w postaci wdrożenia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Chorzy leczą się w warunkach uwłaczających ludzkiej godności, a w wielu miejscach Polski właściwa pomoc jest praktycznie niedostępna – opowiada Zygmunt Marek Miszczak, prezes Lubelskiego Stowarzyszenia JESTEŚMY.


Środowisko to jest jednym z animatorów I Kongresu Zdrowia Psychicznego, który 8 maja będzie obradować w Warszawie. Lokalnie wesprą go manifestacje, debaty i inne imprezy towarzyszące.

Pośledni sort?

JESTEŚMY protestuje m.in. przeciw „ograniczonej dyskryminacji” osób borykających się z problemami natury psychicznej np. przy naborach na wyższe uczelnie. – Moją intencją, uprawnieniem i potrzebą, jako osoby chorującej psychicznie, jest domaganie się wyrównania szans osób po kryzysie psychicznym w toku ewentualnie przez nie podejmowanych studiów wyższych. Choroba psychiczna – tak, jak każda inna przyczyna niepełnosprawności – stawiać bowiem może przed studentem odwracalne przeszkody w kontynuowaniu toku studiów. Intencją moją nie jest natomiast domaganie się nieuzasadnionych przywilejów dla tej kategorii studentów. Moim doświadczeniem jest to, iż osoba chorująca psychicznie może z pozytywnym skutkiem ukończyć studia wyższe, osiągając w wybranych zakresach rezultaty nie tylko znacznie przewyższające wymagane minimum, ale wykraczające ponad przeciętnie stawiane studentom wymogi – tłumaczy prezes Miszczak.

Antydyskryminacja

Zdaniem osób dotkniętych tego typu problemami, przykład dyskryminacją niepełnosprawnych studentów, to tylko element szerszego problemu i podejścia do leczących się psychiatrycznie. „Nie chcemy, aby o naszym wizerunku decydował kontekst patologicznych zjawisk życia społecznego. My, osoby chorujące, pragniemy żyć, mieszkać, pracować, leczyć się w lokalnej społeczności. Wielu z nas boryka się z trudnościami w dostępie do jakiejkolwiek pracy lub – doświadczając przeszkód w toku edukacji – zaprzepaszcza swoje szanse na osiągnięcie adekwatnego do zdolności poziomu wykształcenia. Padając ofiarą wielorakiej marginalizacji, spotyka się z barierami w zakładaniu rodzin. Punktem wyjścia w spełnianiu naszych aspiracji mogłoby być wdrożenie odpowiednich programów antydyskryminacyjnych, edukacyjnych i profilaktycznych. Jesteśmy gotowi włączyć się w ich przygotowywanie i realizację” – napisał w przejmującym liście otwartym prezes Miszczak.

Martwa litera

Celem Kongresu ma być „wpływ na kształt opieki psychiatrycznej w naszym kraju”, jak napisali organizatorzy, podnosząc, że z niepokojem obserwują lekceważenie postulatów psychiatrii środowiskowej, prowadzące do „zaprzepaszczenia owoców pracy wielu wybitnych specjalistów”. Lubelskie stowarzyszenie jasno formułuje swoje oczekiwania: „wysuwamy postulat realizacji środowiskowego modelu psychiatrii. W grudniu 2010 r. rozporządzeniem Rady Ministrów przyjęto – stanowiący adekwatne narzędzie jego urzeczywistnienia – Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Z goryczą konstatujemy fakt, iż nie podjęto próby wcielenia go w życie. Odsuwanie w czasie jego realizacji oznacza w wielu miejscach w Polsce brak dostępu do lekarza psychiatry środowiskowego, usług psychologa, terapeuty, możliwości korzystania z psychiatrycznych oddziałów dziennych i innych nowoczesnych form opieki psychiatrycznej. Ci, od których zależy spełnienie naszych postulatów zapomnieli, iż NIE MA ZDROWIA BEZ ZDROWIA PSYCHICZNEGO, zaś obecny – oparty na paradygmacie dominacji lecznictwa stacjonarnego – system opieki psychiatrycznej jest przestarzały. Żądamy wdrożenia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego!”.
Krzyk choroby i chęci wyzwolenia od jej skutków jest przejmujący: Czy jednak rządzący go usłyszą? TAK