Krzyż, wojsko i ciała w kurniku

Wojsko zabezpieczało całą akcję, a starsza pani transportowała wózkiem zwłoki do kurnika. To tak nieprawdopodobne, że nie sposób w to uwierzyć, ale dzień później rodzeństwo ze Srebrzyszcza zmierzało w tamtą stronę z krucyfiksem i dewocjonaliami w dłoniach.

(6 stycznia) Do szpitala trafił 48-latek z Chełma. Mężczyzna słyszał głosy nieznajomych, więc zaniepokojony podszedł do okna. Wówczas zobaczył żołnierzy z karabinami, a zaraz potem pojawiła się starsza osoba, pchająca wózek w stronę kurnika. Przez szybę dostrzegł, że w wózku były ludzkie zwłoki, a kobieta ładuje ciała zmarłych do kurnika przy ul. Rampa Brzeska. Przeraził się tego, co ukazało się jego oczom.

Dzień później, rankiem, równie nieprawdopodobny widok ukazał się patrolującym przedmieścia Chełma policjantom. Rodzeństwo ze Srebrzyszcza szło w stronę miasta. Brat i siostra, oboje rozebrani – bez kurtek, a w samych koszulkach. Mundurowi zatrzymali ich (tym bardziej, że okazało, iż byli poszukiwani – matka zgłosiła dyżurnemu, że wyszli z domu w nieznanym kierunku, dziwnie się zachowując) i dowiedzieli się, że młodzi są w trakcie przeprowadzania egzorcyzmów.

Mieli przy sobie krucyfiks i dewocjonalia. Zamierzali w ten sposób wypędzić szatana, który zamieszkał w ich domu. Obrzędu nie ukończyli, bo patrol szybko wezwał na miejsce pogotowie, a ratownicy przewieźli rodzeństwo do szpitala.

Na obserwację trafił również, w piątek (3 stycznia), mężczyzna, który twierdził, że nocą na jego podwórko przyjechała ekipa budowlana – budowlańcy, zamiast remontu domu, wybili mu szyby w oknach (on musiał sam sprzątać szkło), a zaraz potem na posesję zajechała koparka należąca do urzędu gminy. (pc)