Kto drogę skraca, do domu długo nie wraca

Gdyby nie szybka reakcja leśników z Wojsławic, mogłoby dojść do tragedii. To oni odnaleźli 75-latkę, która – chcąc skrócić sobie drogę do domu – zabłądziła w lesie. Po dwóch dniach bez wody i pożywienia biedna kobieta marzyła o oranżadzie.

14 czerwca, jak informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, bliscy 75-latki spod Leśniowic zgłosili jej zaginięcie. Ostatni raz mieszkająca samotnie kobieta widziana była 12 czerwca. Tego samego dnia policjanci rozpoczęli poszukiwania w terenie zabudowanym i na okolicznych polach, ale nie przyniosły one rezultatu. Następnego dnia (w poniedziałek, 15 czerwca) miał zostać przeczesany pobliski las, w związku z czym do akcji włączeni zostali leśnicy z Leśnictwa Wojsławice, którzy dobrze znają ten kompleks. Niemal od razu wytypowali teren, na którym może znajdować się starsza pani.

– Leśniczy wielokrotnie widywał tam starszą panią, która w ten sposób skracała sobie drogę powrotną do domu, dlatego wspólnie z podleśniczym udali się niezwłocznie w to miejsce i… był to „strzał w dziesiątkę”. Po około półgodzinnych poszukiwaniach udało się zauważyć starszą panią leżącą na leśnej, rzadko uczęszczanej drodze. Co najważniejsze, leśnikom udało się nawiązać kontakt słowny z poszukiwaną. Wstępnie stwierdzili, że jej stan zdrowia jest stabilny, a następnie wezwali pomoc, dzwoniąc pod numer 112 – relacjonuje Piotr Kosmala, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Chełm. – Policjanci, którzy przybyli na miejsce, podali kobiecie wodę i „coś na ząb”. Odnaleziona zapytała, czy nie mają oranżady, co wywołało u wszystkich uśmiech i przekonanie, że ta historia ma szczęśliwy finał – dodaje Kosmala.

Jak się później okazało, starsza pani faktycznie zgubiła się, idąc na skróty. 75-latka spędziła w lesie dwa dni bez jedzenia i picia! Gdyby nie szybka reakcja leśników, mogłoby dojść do tragedii. – To wydarzenie potwierdza, że przy takich akcjach prowadzonych na terenach leśnych współpraca służb ratunkowych ze służbą leśną jest niezbędna, bo któż lepiej zna las jak nie leśnik – pointuje rzecznik Nadleśnictwa Chełm. I wychodzi na to, że ma rację. (pc)