Kto kogo przetrzyma?

Powiat chełmski i gminy unieważniają kolejne przetargi na remonty dróg w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Ceny, jakie dyktują wykonawcy – co mocno dziwi samorządowców – znacznie odbiegają od tych zakładanych w kosztorysach. A czasu na wykorzystanie pieniędzy jest coraz mniej. Kto pierwszy odpuści?

Powiat chełmski właśnie unieważnił trzeci przetarg na remont 12-kilometrowego odcinka drogi z Rożdżałowa (gm. Chełm) do Ignatowa (gm. Kamień). Na inwestycję starostwo pozyskało pieniądze z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Oprócz nowego asfaltu droga ma zostać poszerzona do 6 metrów na całym odcinku, rozbudowany zostanie jeden z mostów, przez który biegnie ulica. Projekt zakłada też położenie ponad 2,5 km chodników wzdłuż części jezdni, wykonanie poboczy gruntowych, trzynastu zatok autobusowych wraz z peronami. Standardowo inwestycja zakłada wykonanie rowów przydrożnych i odmulenie już istniejących, wymianę przepustów, wykonanie poszerzeń na łukach, ustawienie znaków i pasów, ustawienie barier ochronnych (prawie 400 metrów bieżących) a także wykonanie zjazdów z drogi. Dodatkowo mają zostać zainstalowane tzw. znaki aktywne (8 szt.), tablica pomiaru prędkości ze zintegrowanym radarem zasilana baterią słoneczną oraz radar z aktywnym ograniczeniem prędkości. Doświetlone zostaną również przejścia dla pieszych znajdujące się w newralgicznych miejscach. Według kosztorysu remont powinien kosztować ok. 6,5 mln zł. 3 mln zł udało się pozyskać powiatowi z NPPDL. Pozostałe koszty podzielą między siebie powiat oraz gminy Chełm i Kamień. Roboty jednak nie mogą ruszyć, bo zainteresowane inwestycją firmy windują ceny w elektronicznych przetargach. W pierwszym, który odbył się jeszcze w grudniu 2016 roku, najniższa cena stanęła na 8,3 mln zł. W drugim przewyższała cenę kosztorysową aż o 3,5 mln zł. A w unieważnionym przed tygodniem przetargu przekraczała zakładany budżet o 2,5 mln zł.
– Rozumiem, że ceny asfaltu poszły w górę, ale to tylko jeden z wielu elementów potrzebnych do remontu – mówi Piotr Deniszczuk, starosta chełmski. – Ceny pozostałych elementów, jak kruszywa, piasek, kostka brukowa, są na tym samym poziomie, co przed rokiem, więc moim zdaniem nie ma uzasadnienia do takiego windowania ofert.
W podobnej sytuacji jest gmina Wierzbica. – Z powodu znacznego przekroczenia wartości kosztorysowej unieważniliśmy już dwa przetargi na remont kilku ulic w Wierzbicy – mówi wójt Andrzej Chrząstowski.
W ramach NPPDL w Wierzbicy miały zostać wyremontowane ulice Szkolna, Długa, Zielona, Świerkowa, Wrzosowa, Lipowa (w sumie 1,5 km) wraz z chodnikami, zatokami parkingowymi i autobusowymi oraz miało powstać nowe oznakowanie dróg. Na inwestycję gmina zamierzała wydać około 1,6 mln zł. Najniższa oferta w pierwszym przetargu opiewała na aż 3,3 mln zł a w drugim 2,1 mln zł. – Będziemy ogłaszać przetarg do skutku – zapowiada wójt.
Sęk w tym, że inwestycję trzeba rozliczyć do końca listopada tego roku. Inaczej pieniądze z dotacji przepadną. O ile Wierzbica jest w dobrej sytuacji, bo remont 1,5 km dróg to nie jest wielkie i czasochłonne przedsięwzięcie, to urzędnicy z powiatu mogą czuć niepokój. – Nie obawiam się o terminy, ogłaszamy kolejny przetarg, który – jak mi się wydaje – w końcu zostanie pozytywnie zakończony i będziemy mogli przystępować do prac. Czasu jest jeszcze bardzo dużo – uspokaja P. Deniszczuk.
Mówi się, że wykonawcy windują ceny, żeby odkuć się za roboty, które wzięli jeszcze w ubiegłym roku (gminy ogłaszały wtedy przetargi w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich) z terminem wykonania w tym roku. Ceny w licytacjach były bliskie a nawet spadały poniżej wartości kosztorysowych. – Wykonawcy chcą wziąć nas na przetrzymanie, ale i my będziemy czekać na właściwą ofertę do skutku – zapowiadają urzędnicy. (bf)