Kto spalił kupców?

Tak wyglądało targowisko zaraz po pożarze

To nie był przypadek, a celowe działanie – wynika z ustaleń prokuratury w sprawie kwietniowego pożaru targowiska przy ul. Ruskiej. Śledczy wciąż nie wiedzą jednak, kto podpalił stragany.


Ogień na targowisku pojawił się 9 kwietnia późnym wieczorem. Strawił majątek handlujących tam kupców. – Na miejscu pracowało 14 zastępów straży pożarnej. Wstępnie straty oszacowaliśmy na około dwa miliony złotych – mówił nam wtedy kapitan Andrzej Szacoń, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Lublinie. Pożar objął obszar 2,5 tysiąca metrów kwadratowych. To teren spółki Lubelskie Dworce, ale zarządza nim firma Euroconsult.

Po uprzątnięciu pogorzeliska kupcy wrócili do pracy, a przyczyny pożaru zaczęła wyjaśniać Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ. Niezbędna była opinia biegłego z zakresu pożarnictwa. Śledczy niedawno ją dostali. – Wynika z niej, że przyczyną zdarzenia było podpalenie. Ogień miał kilka niezależnych źródeł – tłumaczy Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie i dodaje, że „prawdopodobnie sprawcy użyli łatwopalnej substancji”. – Teraz będziemy prowadzili działania zmierzające do ich ustalenia – dodaje.

Stanowisko prokuratury nie dziwi Andrzeja Ziętka, dyrektora Euroconsultu. – Od początku mówiłem, że było to podpalenie. Sprawa jest ewidentna – uważa i sugeruje, że za pożarem mogły stać osoby nieprzychylne działalności targowiska. – Przekazaliśmy policji paszkwile, które wpływały do nas przed zdarzeniem. Jestem przekonany, że nie było to zwyczajne, chuligańskie działanie kilku wyrostków, ale bardziej zaplanowana akcja. Wierzę, że prędzej czy później sprawców uda się ustalić i zatrzymać – mówi.

Grzegorz Rekiel