Kto uleczy służbę zdrowia?

Liderzy lubelskiej listy Koalicji Europejskiej przekonywali, że mają receptę na uzdrowienie służby zdrowia

W polskiej służbie zdrowia panuje wielki chaos, za który odpowiada rządzące Prawo i Sprawiedliwość – mówią lubelscy kandydaci Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego i przekonują, że przy nowym podziale środków unijnych uda im się wywalczyć 100 miliardów złotych więcej niż PiS-owi. Dodatkowe pieniądze miałyby właśnie trafić przede wszystkim na ochronę zdrowia Polaków.


– Tak źle nie było od dawna. Długość życia Polaków zaczyna spadać, co ma związek m.in. z długimi kolejkami do lekarzy. Ludzie zaczęli umierać na SOR-ach. Mniej osób zgłasza się na badania profilaktyczne. Polska jest daleko w tyle, jeśli chodzi o leczenie raka – powiedziała Joanna Mucha na briefingu prasowym, który koalicja Europejska zorganizowała przed jednym z lubelskich szpitali. Za złą sytuację posłanka PO obwinia rządzące Prawo i Sprawiedliwość. Stan polskiej służby zdrowia krytykował również poseł Stanisław Żmijan.

– W 2018 roku zmarło 414 tysięcy Polaków. To najgorszy wynik od 1945 roku, czyli od zakończenia II wojny światowej. Polacy umierają przede wszystkim na choroby cywilizacyjne, takie jak rak, cukrzyca czy nadciśnienie – ocenił. Zdradził też, że sam otarł się o śmierć. – Wykryto u mnie tętniaka mózgu. Na szczęście w porę zostałem zdiagnozowany i zoperowany. Właśnie dlatego tak ważną rolę odgrywa profilaktyka – przyznał.

Kandydaci Koalicji Europejskiej przedstawili swoje obietnice, choć … dotyczyły kwestii, które rozgrywają się głównie na szczeblu krajowym. Miałyby jednak zostać zrealizowane m.in. dzięki dodatkowym 100 miliardom złotych, które KE obiecuje wywalczyć przy nowym podziale środków unijnych. Padły obietnice otworzenia nowych centrów profilaktycznych.

W zdrowotnym programie KE znalazły się też m.in.: realizowanie europejskiego programu walki z rakiem, walka ze smogiem, realizowanie systemu opieki senioralnej czy wprowadzenie pakietu dla niepełnosprawnych. Joanna Mucha mówiła też o prawach kobiet. – Zapewnimy powszechny, darmowy dostęp do znieczulenia okołoporodowego; lepszy dostęp do in vitro czy do antykoncepcji – zapewniła.

W obietnice KE nie wierzy Beata Mazurek, lubelska kandydatka do Parlamentu Europejskiego z list Prawa i Sprawiedliwości. – Schetyna, podobnie jak Miller, potrafi obiecywać gruszki na wierzbie (o dodatkowych środkach z UE mówił najpierw właśnie Grzegorz Schetyna – przyp. aut.). Obiecywanie 100 mld, gdy w czasie rządów PO rozkradziono 250 mld to kpina z inteligencji oraz pamięci Polaków. Kolejne puste obietnice nie przejdą – napisała na Twitterze.

Grzegorz Rekiel