Kto zabrał Tosię?

– Była z nami przez sześć lat. Dbaliśmy o nią, leczyliśmy, karmiliśmy najlepszą karmą, a ktoś tak po prostu zabrał nam ją sprzed drzwi domu – mówi z żalem pani Barbara z Chełma, której ktoś ukradł kota. Kobieta dodaje, że taka sytuacja miała miejsce nie pierwszy raz i ostrzega innych właścicieli, aby pilnowali swoich czworonogów.

– Tosię, bo właśnie tak nazwaliśmy naszą kotkę, przed sześcioma laty przyniosły mi dzieci sąsiadów – opowiada pani Barbara. – Była wychudzona i pogryziona przez psa. Wzięłam ją do weterynarza, podawałam przepisane lekarstwa i w końcu doszła do siebie. Jakiś czas później ktoś ją potrącił i wrzucił nam do piwnicy. Znaleźliśmy ją konającą, ale na szczęście udało się ją odratować.
15 marca, wieczorem, ktoś zabrał Tosię sprzed drzwi domu pani Basi.
– Tosia była bardzo towarzyska. Łasiła się do ludzi, zwłaszcza do dzieci, zaczepiała je, chciała się z nimi bawić. Dbałam o nią najlepiej, jak potrafiłam i kupowałam najdroższą karmę. Mam wielki żal do tego, kto ją zabrał – mówi chełmianka.
Kobieta dodaje, że w lutym 2015 roku miała podobną sytuację. Pod jej domem zatrzymało się auto na włodawskich numerach, a jego kierowca zabrał jej sprzed domu dwa koty. Sprawa trafiła na policję, ale ostatecznie została umorzona. Na dodatek, na dwa dni przez zniknięciem „Tosi”, zaginęła też druga z kotek pani Basi – „Dorotka”.
– Nie sądzę, aby ktoś ją zabrał, bo nie była ładnym kotem. Była za to łowna. Już kiedyś znalazłam ją ze śrutem w brzuchu. Może została odstrzelona przez gołębiarzy. Przeszukałam okolicę, ale nigdzie jej nie znalazłam – mówi kobieta.
Pani Basia ma wielki żal do osoby, która zabrała jej kota. Ostrzega też innych właścicieli, mieszkających w rejonie ul. Hrubieszowskiej, aby dobrze pilnowali swoich czworonogów.
– Tosia była ładnym zadbanym kotem. Rozumiem, że mogła się komuś spodobać, ale jakim trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego. W schronisku jest tyle kotów, które potrzebują pomocy. A w mieście wciąż pojawiają się ogłoszenia o zaginionych zwierzętach. To smutne, ale ich „znikanie” to często wynik działania ludzi – mówi chełmianka. (kw)