Który wójt ma bałagan?

Ile pieniędzy wzięła kancelaria adwokacka z Lublina, reprezentująca gminę Sawin przed sądem w procesie „Hallera” – firmy z Katowic, która domaga się od gminy odszkodowania za wykonane prace przy budowie zbiornika Niwa? – pytali na sesji radni Sawina. Wójt Dariusz Ćwir nie potrafił im wprost odpowiedzieć, bo stwierdził, że urzędnicy dotąd nie znaleźli umowy, którą jego poprzednik Andrzej Mazur zawarł z kancelarią. Okazuje się, że szukali nie tam, gdzie powinni. – Ćwir ma bałagan! – komentuje były wójt. – Niech Mazur pilnuje u siebie bałaganu i zastanowi się nad konsekwencjami swoich decyzji! – ripostuje Dariusz Ćwir.

Na sesji Rady Gminy Sawin radni jak zwykle pytali o przebieg sprawy z firmą „Haller”, która jeszcze za czasów wójta Andrzeja Mazura rozpoczęła budowę zbiornika wodnego „Niwa”, ale inwestycji nie dokończyła. W trakcie prowadzonych robót wyszły dodatkowe prace, za które wykonawca zażądał wyższego wynagrodzenia. Strony nie porozumiały się, więc „Haller” przerwał roboty, wystawiając gminie słony rachunek za to, co zdążył wykonać. Mazur uznał, że całości nie zapłaci, dlatego też sprawa finał znalazła w sądzie. Spółka z Katowic domagała się około 6 mln zł odszkodowania. Proces ruszył w 2011 roku i trwał pięć lat. Przed rokiem Sąd Gospodarczy w Lublinie wydał nieprawomocny wyrok, korzystny dla „Hallera”. Gmina ma zwrócić firmie grubo ponad 4 mln zł w tym odsetki. Dariusz Ćwir, obecny wójt gminy, skorzystał jednak z prawa do odwołania i ma nadzieję, że Sąd Apelacyjny zmieni wyrok.
Sprzyjający wójtowi Ćwirowi radni, zaniepokojeni faktem, że gmina będzie musiała zapłacić grube miliony „Hallerowi”, zapytali, ile pieniędzy do tej pory dostała lubelska kancelaria, reprezentująca gminę w tej sprawie przed sądem. Wójt nie potrafił dokładnie powiedzieć, bo – jak stwierdził – nie znalazł umowy między gminą a kancelarią. – Szukaliśmy w dokumentach od 2010 roku i takiej umowy nie znaleźliśmy – mówił Ćwir na sesji. – Jest natomiast jedna faktura, opiewająca na 12 tys. zł.
O tym, że urzędnicy nie mogą doszukać się umowy, dowiedział się poprzednik obecnego wójta. – Ćwir stworzył w urzędzie bałagan i teraz sam nie wie, co gdzie ma! – twierdzi Andrzej Mazur, w latach 1998-2014 wójt gminy Sawin.

Mazur zapewnił, że umowa z kancelarią była zawarta. – Jest w urzędzie, tylko trzeba wiedzieć, gdzie jej szukać. Nie zamierzam Ćwirowi ułatwiać zadania! Jest tam, gdzie powinna być. Niech poszuka we właściwym miejscu. Wójt otoczył się niekompetentnymi urzędnikami, a dobrych pracowników pozwalniał. Poza tym, człowiek myślący powinien wiedzieć, że w tak poważnej sprawie umowa musi być! – uważa A. Mazur.
Były wójt potwierdził, że umowa między gminą a kancelarią opiewała na 12 tys. zł. – Na taką kwotę byliśmy umówieni z mecenasem – mówi Mazur. – To tyle, ile wójt Ćwir teraz płaci swoim radcom prawnym za dwa miesiące!
W ubiegłym tygodniu umowa ostatecznie znalazła się. – Szukaliśmy w dokumentach od 2010 roku, a została ona zawarta w 2009 roku. Nikt nam tego nie podpowiedział. Proces rozpoczął się dopiero w 2011 r. – mówi Dariusz Ćwir i potwierdza, że gmina zapłaciła adwokatowi z Lublina 12 tys. zł netto. – Kolejne 12 tys. zł mamy przelać na konto kancelarii, jeśli proces zakończy się po naszej myśli. Rozmawiałem z mecenasem i – jak stwierdził – dla niego ta sprawa jest honorowa – mówi Ćwir.

Wójt odbija też piłeczkę w stronę swojego poprzednika i przypomina, że większego bałaganu, jaki zastał w urzędzie po objęciu stanowiska, jeszcze nie widział. – Porządkowanie wszystkich dokumentów, w tym również finansowych, zajęło nam kilka miesięcy – tłumaczy Dariusz Ćwir. – Pan Mazur lepiej więc niech pilnuje u siebie bałaganu i poważnie zastanowi się nad konsekwencjami swoich decyzji, gdy piastował funkcję wójta. W przypadku przegranej sprawy z „Hallerem” gmina będzie musiała zapłacić ponad 4 mln zł! Skąd mamy wziąć tyle pieniędzy?! Za taką kwotę można wybudować kilka kilometrów dróg gminnych i np. porządnie wyremontować wszystkie świetlice wiejskie. (ps)