Latarnia runęła tuż obok… wójta

Rozpędzony Ford wpadł na skrzyżowanie wymuszając pierwszeństwo i doprowadzając do zderzenia z innym autem, po czym skosił latarnię, która runęła zaledwie kilka metrów od przechodzącego akurat wójta gminy Włodawa.

We wtorek (3 lutego) po godzinie 14 na skrzyżowaniu ulic Lubelskiej z Jana Pawła II doszło do groźnie wyglądającej kolizji, która mogła zakończyć się tragedią. – Jak ustaliła policja, 32-letni kierowca Forda Mondeo, wyjeżdżając z ulicy Długiej, nie ustąpił pierwszeństwa 39-letniej kobiecie kierującej Toyotą, która poruszała się ulicą Lubelską – mówi podinsp. Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Doszło do zderzenia, po którym rozpędzony Ford został odrzucony poza jezdnię i tam uderzył w przydrożną latarnię. Na szczęście w tym dramatycznym zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Ani kierowcy, ani piesi nie ucierpieli. Wszyscy uczestnicy kolizji byli trzeźwi. Skutki dla sprawcy były jednak nieuniknione. Policjanci zatrzymali dowody rejestracyjne obu pojazdów z uwagi na powstałe uszkodzenia. 32-latek został ukarany mandatem karnym oraz otrzymał 12 punktów za nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu – dodaje rzecznik. Sprawca kolizji z urazem głowy i kręgosłupa szyjnego oraz 48-letnia kobieta z urazem szyi zostali przetransportowani do szpitala, na szczęście nic poważnego im się nie stało.

Świadkiem zdarzenia był wójt gminy Włodawa, Dariusz Semeniuk, który akurat przechodził obok skrzyżowania. Jak mówi, tylko refleks uratował go przed spadającą na chodnik latarnią. – Widziałem, jak doszło do zderzenia i gdy zobaczyłem, że jeden z samochodów sunie w moją stroną, natychmiast się zatrzymałem. Gdy przywalił w latarnię, ta najpierw zachwiała się w moją stronę, ale na szczęście okręciła się i runęła na parking Urzędu Gminy dosłownie o centymetry mijając jeden z samochodów – relacjonuje Semeniuk. (bm)