Lekarz przespał dyżur

W piątek (5 sierpnia) ok. godziny 7.30 Sławomir Koziej przyjechał na włodawski Szpitalny Oddział Ratunkowy. W nocy, będąc w pracy, potknął się i spadł ze schodów, bardzo boleśnie tłukąc sobie klatkę piersiową. Spodziewanej pomocy jednak nie otrzymał, a pracownicy oddziału odesłali go do przychodni, mówiąc, że lekarz dyżurny go nie przyjmie, bo… śpi.

Sławomir Koziej jest portierem-dozorcą w jednej z firm w Orchówku. W nocy z 4 na 5 sierpnia miał dyżur. Podczas obchodu potknął się i spadł ze schodów, uderzając jeszcze w róg ściany. W efekcie doznał bardzo bolesnych stłuczeń lewej połowy ciała. Mężczyzna, mimo dotkliwego bólu, doczekał do rana na zmiennika i prosto z pracy pojechał do włodawskiego szpitala. – Na SOR-ze byłem około godziny 7.30 – opowiada. – Opowiedziałem pielęgniarkom, co się stało i zapytałem, czy jest lekarz, bo bardzo mnie boli klatka piersiowa. Po chwili dowiedziałem się, że lekarz dyżurny mnie nie przyjmie, bo śpi i jeśli chcę, to mogę poczekać do godz. 10. Na te słowa wyszedłem i skierowałem się do przychodni. Tam od razu zostałem zbadany, zrobiono prześwietlenie i, gdy ono oprócz stłuczenia nic poważnego nie wykazało, skierowano do domu – mówi pan Sławomir. Od tamtego czasu nasz rozmówca konsultował się z innym lekarzem, który zdziwił się na wieść o tym, że jego poprzednik nie wypisał zwolnienia i nadrobił to niedociągnięcie. Tymczasem S. Koziej złożył do dyrektor szpitala oficjalną skargę na działanie SOR-u. – Może mój przykład sprawi, że sytuacja na tym oddziale się poprawi. Przecież to tu ludzie szukają pierwszej pomocy i nie może być tak, że bez badania zostają odsyłani z kwitkiem – dodaje pan Sławomir. Teresa Szpilewicz, dyrektor lecznicy, przyznaje, że ze skargą jeszcze nie zdążyła się zapoznać, ale zapewnia, że zrobi to dokładnie. – Każde takie zawiadomienie jest skrupulatnie badane przez powołany do tego zespół, bo ja sama nie mogę decydować o względach medycznych – mówi dyrektor. – Tak też stanie się i ze skargą tego pana. Przypadek ten przeanalizujemy szczegółowo, a jeżeli dopatrzymy się jakichkolwiek zaniedbań, wyciągniemy wnioski i zrobimy wszystko, by poprawić pracę naszego szpitala – dodaje Szpilewicz. (bm)