Likwidacja gimnazjów odbije się czkawką?

W czwartek, 17 listopada w siedzibie ZNP w Lublinie odbyło się spotkanie dyrektorów gimnazjów z całego województwa. Zainteresowanie było ogromne, na sali brakowało miejsc.
Związkowcy, którzy w ubiegłą sobotę 19 listopada zorganizowali w Warszawie ogólnopolską manifestację, na którą przybyło ponad 35 tysięcy osób, pod hasłem „STOP reformie edukacji”, liczą jeszcze na to, że uda im się przekonać rząd do wycofania się lub przynajmniej spowolnienia tempa wprowadzanych zmian. Protestujący w Warszawie przeszli Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, przez pl. Trzech Krzyży pod Sejm, gdzie usypali symboliczny kopiec z kredy, symbolizujący złamanie ich edukacyjnych karier. W Lublinie zdania co do reformy również są podzielone. – Nasza propozycja to albo wycofanie reformy, albo jej odroczenie, żeby środowisko samorządowe miało czas na przygotowanie się, bo takiego tempa wprowadzania reformy jeszcze nikt nie widział. Nie ma podstaw programowych, nie ma podręczników, trzeba utworzyć nową sieć szkół – zaznacza Adam Sosnowski, prezes lubelskiego okręgu ZNP.

Na wprowadzanie zmian w edukacji samorządy mają niewiele czasu, bo nowa sieć szkół musi być ustalona już do 31 marca 2017 roku. Dodatkowo pozytywną opinię o niej musi wydać kurator oświaty i związki zawodowe. ZNP obawia się, że w wyniku zmian pracę może stracić co najmniej 25 tysięcy osób. W Lublinie do likwidacji przeznaczonych jest 23 gimnazjów. Część z nich zostanie przekształcona w szkoły innego typu. Jak zapowiadają związkowcy, będą walczyli o utrzymanie jak największej liczby miejsc pracy i wszystkich budynków szkolnych.
(EM.K.)