List do redakcji. Rewolucja w drogownictwie. Asfalt już nie jest potrzebny!

Wiele osób postrzega Chełm jako miasto zaściankowe, niewiele znaczące. Nic bardziej mylnego! Oto bowiem jesteśmy świadkami wielkiej rewolucji technologicznej w drogownictwie, a jej genialni autorzy pochodzą właśnie z niedocenianego Chełma.

Wynalazek ten, który zapewne wkrótce będzie stosowany w całym świecie, to łatanie dziur bez łatania dziur! Powiecie: niemożliwe. Niedowiarki! Nowatorski sposób naprawy dróg (miejmy nadzieję, że już opatentowany) można zobaczyć na ulicy Krzywej w Chełmie, na wjeździe na parking za budynkiem „Europa 2000”. Metoda łatania dziur bez łatania dziur polega na ustawieniu tzw. „pachołka” w wyrwie.

Po pewnym czasie oznakowanie pionowe zostaje wyrwane (zapewne przez jakiegoś napitego przechodnia, co w znakomity sposób ogranicza koszty osobowe naprawy), a podstawa „pachołka” tkwi nadal w wyrwie, czyniąc ją przejezdną! Przyznacie, że genialny to wynalazek! A ile amortyzatorów uratował od zniszczenia! Opłaciło się poczekać na taki przebłysk geniuszu.

Pamiętam, że jakieś dwa lata temu jeden z dyrektorów z Urzędu Miasta ogłaszał (na łamach „Nowego Tygodnia”), że już wkrótce, wiosną, dziura zostanie załatana. No i nie załatał! Dobrze, że drogowcy nie oglądają się na jakieś konwencjonalne metody i udowadniają, że są w technicznej awangardzie świata. Proszę, niech tygodnik pozna i opublikuje nazwiska tych osób, by chełmianie mogli otaczać je wielkim szacunkiem i podziwem!

Dodatkowo metoda „łatanie dziur bez łatania dziur” rozwiązuje problem wód opadowych. Łatwo to zaobserwować podczas deszczu. Dziura załatana „pachołkiem” pochłania całość deszczówki spływającej ulicą! I co się dzieje z tą wodą? Po prostu znika pod asfaltem jezdni i pod chodnikiem. Malkontenci powiedzą, że zapewne ta woda wymywa podłoże spod jezdni i spod chodnika i wkrótce ulica się zapadnie. Ech, ci malkontenci.

Zawsze się czegoś czepią. Miejmy nadzieję, że ich czarny scenariusz się nie sprawdzi. A jeśli tak, to niech dziura pochłonie także i malkontentów, którzy wiecznie twierdzą, że w Chełmie nic porządnie się nie da zrobić. Oczywiście, że się da, tylko trzeba ruszyć głową. No i mieć „pachołki”.

Stały czytelnik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)