Lubelski zamek naznaczył Picasso

W obecności VIP-ów, których nazwiska długo by tu wymieniać, z wielkim nabożeństwem otwarto najnowszą wystawę w Muzeum Lubelskim na Zamku. 29 września 2017 r. jego sale wypełniły setki ludzi, goście z całej Polski, z zagranicy – tak wyglądało otwarcie drugiej w historii prezentacji dzieł Hiszpana w Lublinie pt. „Pablo Picasso – wizerunek wielokrotny”.


– Daliśmy mu muzeum, on je wypełnił swą twórczością, a teraz oddajemy je naszym gościom – tak strawestowała słowa Pabla Picassa Katarzyna Mieczkowska, dyrektor muzeum na Zamku. Tym samym zaprosiła tłum oczekujących do zwiedzania wystawy. Wśród nich także lubelskich włodarzy samorządowych oraz przedstawicieli instytucji kultury i firm, którzy sponsorowali to wydarzenie. Sama ceremonia otwarcia trwała sporo ponad godzinę.
Na wystawie znajdziemy eksponaty z pietyzmem osadzone w gablotach i stelażach, ulokowanych na dwóch kondygnacjach zamku. To ogromne przedsięwzięcie logistyczne Muzeum Lubelskiego. Większość spośród 300 dzieł nie była dotąd pokazywana w Polsce. Organizatorzy udostępniają obiekty unikatowe, użyczone przez prywatnych kolekcjonerów, jak srebrne talerze i złote medaliony, tworzone w limitowanych, ekskluzywnych edycjach. Są tu ponadto prace graficzne i ceramiczne z pierwszego na świecie muzeum jego imienia: Musée Picasso w Antibes na Lazurowym Wybrzeżu, powstałego jeszcze za życia artysty. Ten etap z jego twórczości dokumentował Michał Smajewski – osobisty fotograf Pabla Picassa, obecny tego wieczora wraz z pokaźną kolekcją zdjęć.
Bibliofilów zaskoczy okazała kolekcja grafik i ilustracji książkowych ze zbiorów kolekcjonera pasjonata Thomasa Emerlinga, który w mowie otwarcia wygłosił znamienne zdania: – Kultura to sposób myślenia i zachowania ludzi, lecz jakże wielu polityków na świecie kompletnie o to nie dba…

Picasso – symbol kreatywności

…ale też indywidualności i wielkiej osobowości, pozostał jednak skromnym, wręcz prostym człowiekiem. Droga artysty wiodła od wiernego odwzorowywania natury w formie realistycznych malunków i grafik, poprzez ciąg uproszczeń formalnych, czego przykład stanowią znakomite tuszowe „akwarele” przedstawiające Don Kichota czy Pikadora i Torreadora będące wyżyną doskonałości jego warsztatu. Ba, doszedł do minimalizmu a nawet osiągnął naiwizm, kiedy to kilka naszkicowanych ręką Picassa kresek uchodzi dziś za wielkie dzieło. Jest kwestią osobistą, która faza jego rozwoju przypadnie nam do gustu. Wystawa obejmuje główne okresy twórczości artysty.
Prywatne życie Picassa znalazło wyraz w jego grafice we wszystkich bodaj technikach. Dużą część wystawy zajmują właśnie litografiki czy aquaforty (z serii „Suita Vollard’a”) o treści erotycznej, z Minotaurem w roli głównej. A ten, pod piórkiem Hiszpana, wyrwał się z mitologicznego labiryntu i… nieźle broił. Niektóre rysunki są bardzo dosłowne, inne oszczędne w wyrazie, jedne Picasso kreślił grubą kreską, inne subtelnie punktował. Jego warsztat był przebogaty.
– Jest jakaś magia i tajemnica w tych pracach – słyszeliśmy komentarze zwiedzających. Z kolei dzieła złotnicze Picassa i jego ceramika to prace bardzo osobiste.
Eksponowane są też na zamku „pikasy”, przykłady obrazujące wpływ artysty, będącego niegdyś w Polsce symbolem nowoczesności, na sztukę użytkową PRL. To m.in. cała gablota ceramiki z motywami charakterystycznymi dla artysty. Swoje „pikasy” mogą tu tworzyć również dzieci poprzez odwzorowywanie przez kalkę różnych dzieł malarskich wielkiego Hiszpana.
Frekwencja w dniu otwarcia wskazuje, że chętnych do obejrzenia ekspozycji można liczyć w tysiące. Dlatego wystawa będzie czynna do 3 grudnia: od poniedziałku do czwartku w godz. 9-17, w piątki i soboty w godz. 9-19, w niedziele od 9 do 17. Wstęp na wernisaż był wolny, jednak obecnie obowiązuje opłata: 20 zł bilet normalny, 10 zł ulgowy.
Marek Rybołowicz