Lublin dopadła polityczna gorączka

Wynajem lokali dla urzędu, blokowanie nadania nazwy rotmistrza Pileckiego mostowi i zdejmowanie z porządków obrad sesji interpelacji to – zdaniem radnych Prawa i Sprawiedliwości – sprawy, którymi natychmiast powinna zająć się rada miasta. Dlatego złożyli wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej.
Koalicja rządząca miastem (PO i Wspólny Lublin) nie widzi w tych działaniach opozycji żadnych merytorycznych podstaw i przewiduje, że to nie ostatnie zwoływanie nadzwyczajnej sesji w zwykłych sprawach, bo od pewnego czasu zaostrzająca się walka polityczna w kraju za sprawą radnych PiS oraz wojewody wkroczyła również do Lublina.
Radni PiS uważają, że sytuacja jak najbardziej dojrzała do zwołania nadzwyczajnej sesji, bo na tych zwyczajnych przewodniczący rady utrudnia im wykonywania mandatu radnego choćby przez to, że zdejmuje z porządku obrad punkt dotyczący interpelacji, uniemożliwiając interweniowanie w imieniu mieszkańców w istotnych dla nich sprawach, dotyczących np. budowy drogi, miejsc parkingowych, pracy służb porządkowych. Zdaniem PiS kolejne przekładanie tego punktu i czekanie na pisemny odzew prezydenta nie powinno mieć miejsca. – Prawa radnych, czyli przedstawicieli mieszkańców, do zadawania pytań na sesji są w karygodny sposób łamane przez przewodniczącego rady miasta – mówi Tomasz Pitucha, podkreślając, że punkt z interpelacjami i zapytaniami zdejmowano z porządku obrad ponad 20 razy.
Radni PiS chcą również natychmiastowych wyjaśnień w dwóch sprawach: wynajem przestrzeni biurowych przez ratusz (w kontekście szukania placówki dla ZTM i ZDiM) oraz blokowania przez koalicję nadania mostowi budowanemu nad Bystrzycą w okolicach Areny Lublin imienia rotmistrza Witolda Pileckiego. – Skoro nie macie nic przeciwko, to dlaczego zdejmujecie ten punkt? – pytają radni opozycji od kilku sesji. Rządzący uznają, że jest jeszcze czas na lepsze przedyskutowanie sprawy, a miejski zespół ds. nazw ulic i mostów przychyla się bardziej do nazwy „700-lecia Lublina”.

Sesja już we wtorek

Przewodniczący rady miasta zwołał sesję nadzwyczajną na wtorek, 21 marca. – Nie miałem innego wyjścia. Martwi mnie to, że radni PiS łamią standardy w samorządzie lokalnym, po 26 latach jego funkcjonowania – zaznacza Piotr Kowalczyk (Wspólny Lublin), dodając, że przedłożone punkty mogły być procedowane na kolejnej sesji zwyczajnej. Kowalczyk nie rozumie zwłaszcza następnej próby forsowania nazwy dla nowego mostu na Bystrzycy. – Radni PiS uprawiają hipokryzję. Głosują przeciw inwestycjom, przeciw budżetowi, a uparcie zajmują się sprawami nazewnictwa. Jeśli chodzi o interpelacje to uważam, że dobrą praktyką są interpelacje na piśmie i udzielanie w tej samej formie odpowiedzi przez prezydenta wraz z ich publikacją w Biuletynie Informacji Publicznej – dodaje Kowalczyk, który być może nie będzie uczestniczył we wtorkowej sesji, bo przed tygodniem skręcił kostkę i ma nogę w gipsie.
To pierwszy przypadek w tej kadencji, kiedy sesja nadzwyczajna zwoływana jest na wniosek grupy radnych (co najmniej jedna czwarta składu rady). Rada musi zebrać się do siedmiu dni po złożeniu wniosku. Zdaniem przewodniczącego rady proceder z nadzwyczajnymi sesjami może się powtarzać. – Niestety, w tej sytuacji politycznej jest to możliwe.

Skarga na zarządzenie wojewody już w sądzie

W ubiegłym tygodniu lubelski samorząd żył nie tylko sprawą nadzwyczajnej sesji, ale również wydarzeniami związanymi z wygaszaniem przez wojewodę mandatu prezydenta Krzysztofa Żuka. Służby prasowe wojewody lubelskiego poinformowały w piątek o złożeniu w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym odpowiedzi na skargę prezydenta Lublina na wydane 6 lutego przez wojewodę zarządzenie zastępcze o wygaszeniu mandatu prezydenta. Urzędnicy LUW zwlekali ze złożeniem tej odpowiedzi, bo, jak twierdzą, czekali na prawne opinie. – Na prośbę wojewody lubelskiego, Przemysława Czarnka, wywołane zostały opinie specjalistów w dziedzinie prawa publicznego: prof. Michała Królikowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości oraz prof. Marka Szydły, reprezentującego młodsze pokolenie naukowców i będącego prawdopodobnie najlepszym w Polsce specjalistą w zakresie incompatibilitas (niełączenia stanowisk w obszarze administracji publicznej z  zasiadaniem w spółkach prawa handlowego). Opinie przygotowane przez profesorów dotyczą złamania ustawy antykorupcyjnej przez pana Krzysztofa Żuka. Naukowcy odnoszą się w nich także do argumentów przedstawionych w opiniach opracowanych na zlecenie prezydenta Lublina (które zostały dołączone do jego skargi) – poinformował Radosław Brzózka, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego. – Oczekujemy ze spokojem na rozstrzygnięcie sądowe – dodaje.

Anonimowy wydawca uderza w prezydenta

Wszystko wskazuje, że „polityczna gorączka” będzie rosła. W ostatnim tygodniu w skrzynkach lublinian pojawiła się gazetka anonimowego wydawcy „Murem za stołkami Żuka”. Jej autorzy przedstawiają środowisko współpracowników prezydenta i radnych koalicji jako klan powiązany interesami i utrzymywany przez podatników za ponad 11 milionów złotych rocznie. Obrywa się zastępcom prezydenta, dyrektorom wydziałów, ale i radnym koalicji PO-WL, zasiadającym w Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych: Piotrowi Dreherowi, Zbigniewowi Jurkowskiemu, Monice Orzechowskiej, Mateuszowi Zaczyńskiemu (wszyscy PO), czy innym, którzy pracują w miejskich spółkach (Leszek Daniewski w MPWiK i Michał Krawczyk w MOSiR). Co ciekawe, nie ma natomiast odniesień do dwójki radnych PiS, członków wspomnianej komisji alkoholowej (Dariusza Jeziora i Małgorzaty Suchanowskiej).
Informację ze skanem publikacji jako pierwsza podała Fundacja Wolności. Do wydania obecnego numeru „Nowego Tygodnia” nie poznaliśmy wydawcy tej gazetki, prezentującej argumenty podnoszone ostatnio przez radnych PiS.

Prezydent: to szkalowanie

Prezydent zareagował na szkalującą jego wizerunek publikację. W czwartek złożył doniesienie w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Zdaniem prezydenta sugestie, że osoby go popierające robią to z pobudek finansowych, to atak na miejskich radnych i wizerunek samej rady oraz Lublina.– Treść tej publikacji nie pozostawia wątpliwości, iż ma na celu szkalowanie i znieważenie prezydenta miasta Lublin oraz pozostałych osób, które także są funkcjonariuszami publicznymi. Takie działanie wypełnia znamiona czynu zabronionego, ściganego z oskarżenia publicznego. Proszę o przeprowadzenie stosownego postępowania przez Prokuraturę Okręgową lub zlecenie takiego postępowania wskazanej Prokuraturze Rejonowej – mówi prezydent Lublina. BARTŁOMIEJ CHUDY