Ludzie obrzucili prawniczkę błotem

Kancelaria prawna z Lublina uzyskiwała odszkodowania, ale zatrzymywała je u siebie na koncie. Wypłacała je poszkodowanym w niewielkich ratach albo wcale. Właścicielka firmy, 41-letnia Karina Ł., została oskarżona o przywłaszczenie 615 tys. zł. Poszkodowanych jest około 60 osób. W miniony czwartek klienci i oskarżona spotkali się w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód, gdzie rozpoczął się proces.


Niektórym ludziom puściły nerwy. Nie brakowało mocnych słów. – Jak tak można postępować i dorabiać się na czyjejś krzywdzie? – żaliła się jedna z poszkodowanych. – Straciłam syna w wypadku, a ona za moje pieniądze po Ameryce jeździła – dodawała oburzona.

– Potrafisz spojrzeć mi w oczy? – krzyczał starszy mężczyzna.

Kancelaria działała przy ul. Narutowicza. W lutym ubiegłego roku jej biuro zniknęło, a jej przedstawiciele przestali odbierać telefony i odpisywać na SMS-y.

Firm zajmowała się przede wszystkim uzyskiwaniem odszkodowań. Pracownicy (jednym z nich był były policjant), często sami docierali np. do ofiar i rodzin wypadków drogowych, oferując swoje usługi. Zapewniali, że dzięki ich działaniom uzyskają oni większe wypłaty świadczeń. Klienci zawierali umowy, upoważniając prawników do podejmowania wszelkich czynności w ich imieniu.

Wynagrodzeniem dla kancelarii miała być prowizja – 20 procent, plus VAT z otrzymanej kwoty. Niestety, cała suma najpierw spływała na konto firmy, która – według umowy – powinna w ciągu 7 dni rozliczyć się ze zleceniodawcami. Jak twierdzą śledczy, tego nie robiła i zatrzymywała pieniądze dla siebie albo wypłacała je klientom w niewielkiej części. Do takich działań dochodziło w latach 2015-2016.

– Raz dzwoniłam i dopytywałam się o pieniądze. Odpowiedziała mi, że jest teraz w Ameryce i odda, jak wróci. Do dziś czekam – zeznawała jedna z emerytek.

Karina Ł. zarówno w śledztwie, jak i przed sądem nie przyznaje się do winy. Wyjaśniła, że jej firma miała problemy finansowe, a ona sama miała problemy osobiste, dlatego nie rozliczała się z klientami. – Nigdy nie działałam z zamiarem oszukania kogokolwiek. Bardzo mi przykro, że doszło do takiej sytuacji, że państwo nie dostali swoich pieniędzy – mówiła przed sądem. LL