Luksusowo, szybko, bezpiecznie

Burmistrz Włodawy ma nową limuzynę służbową. To Skoda Kodiaq, którą miasto kupiło bardzo okazyjnie, bo za „jedyne” 120 tys. zł. Urzędnicy się cieszą, bo w końcu mają normalne auto (do tej pory jeździli pordzewiałą Octavią), a opozycja bije pianę, wytykając Muszyńskiemu, że w czasach epidemii te pieniądze powinien przeznaczyć na walkę z koronawirusem.


O konieczności kupna nowego samochodu dla miasta nie trzeba nikogo przekonywać. No prawie nikogo, bo są osoby, które otwarcie krytykują ostatni zakup ratusza, ale nie ze względu na sam fakt, a na kwotę, którą na nową Skodę wydano. Kosztowała ona ok. 120 tys. zł, a biorąc pod uwagę wyposażenie, silnik i napęd, była to prawdziwa okazja. Miasto nabyło nowe auto w lutym, korzystając z tzw. wyprzedaży rocznika.

Normalnie ceny tak skonfigurowanego modelu zaczynają się od 153 tys. zł, nie licząc wyposażenia opcjonalnego. Kodiaq burmistrza to SUV pełną gębą – ma napęd 4×4, duże obręcze kół, mocny 190-konny silnik i automatyczną skrzynię. Nowy nabytek ma mnóstwo systemów bezpieczeństwa, jest szybki i niezawodny. Miejsca w środku jest pod dostatkiem, więc wysoki przecież Muszyński będzie spokojny o ilość miejsca i na nogi, i nad głową. Wygodną pozycję w tej Skodzie powinien znaleźć nawet znany ze wzrostu urzędnik włodawskiego ratusza, Krzysztof Popko.

Do tej pory funkcję służbowej limuzyny miejskiej pełniła również Skoda. Była to leciwa Octavia, której rok produkcji i przebieg pozycjonowałyby ją w segmencie cenowym ocierającym się o… cenę złomu. Auto miało na liczniku pół miliona kilometrów i wiek powyżej 18 lat, zaś o jego funkcji reprezentacyjnej lepiej w ogóle tu nie mówić.

– Jak wyglądał nasz poprzedni samochód, każdy widział – mówi burmistrz Wiesław Muszyński. – Octavia służyła w ratuszu bardzo długo. Decydując się na zakup Kodiaqa również braliśmy pod uwagę fakt, że jest to zakup na kolejne kilkanaście lat. Właśnie dlatego nie zdecydowaliśmy się na diesla, bo samochodami z silnikami wysokoprężnymi wkrótce nie będzie można wjechać do centrów większych miast, a to ze względu na obostrzenia klimatyczne. Poza tym diesle są o wiele droższe w zakupie, co też nie jest bez znaczenia. Są osoby, które krytykują fakt, że w czasie epidemii zdecydowaliśmy się na wymianę samochodu służbowego. Muszę wyjaśnić, że cała procedura rozpoczęła się jeszcze w lutym. Na wysłane przez nas zapytanie ofertowe szybko odpowiedział diler ze Świdnika, oferując auto z 2019 roku w tak dobrej cenie, że nie było się nad czym zastanawiać – dodaje Muszyński.

Oczywiście fakt, że miejska Skoda Kodiaq należy do segmentu SUV, sprawia, że jej eksploatacja będzie generować większe koszty, niż w przypadku zwykłej osobówki. (bm)