Makabryczne kulisy zabójstwa druha. Mieszkał dwa dni ze zwłokami

31-letni Patryk M. przyznał się do zabójstwa o rok starszego druha OSP w Kraśniczynie. Wstrząsające i niepojęte jest również to, że ciało zabitego przez dwa dni leżało w domu, w którym rozegrała się tragedia, a jego gospodarz nikogo o tym nie powiadomił. Zrobiła to dopiero osoba, która przyszła do niego w odwiedziny. Ten i inne wątki związane z tą potworną zbrodnią wyjaśnia prokuratura.

Przypomnijmy. 7 kwietnia dyżurny krasnostawskiej komendy policji został powiadomiony przez jednego z mieszkańców gminy Kraśniczyn o ujawnieniu zwłok na terenie posesji w Wólce Kraśniczyńskiej. – Skierowani na miejsce policjanci potwierdzili zgłoszenie. W budynku należącym do 71-letniego właściciela ujawniono ciało 32-letniego mieszkańca gminy Kraśniczyn. Na głowie i ciele denata znajdowały się liczne obrażenia – relacjonowała wówczas podkomisarz Anna Chuszcza, oficer prasowy KPP w Krasnymstawie.

Czynności na miejscu zdarzenia prowadzone były pod nadzorem Prokuratora Rejonowego w Krasnymstawie. W toku podjętych działań śledczy ustalili, że 5 kwietnia w domu 71-latka przebywali dwaj mężczyźni: 32-latek i 31-latek. Spożywali alkohol. W czasie spotkania doszło między nimi do kłótni, w efekcie której młodszy z nich zadał o rok starszemu liczne obrażenia, w wyniku których 32-latek zmarł. Ciało denata było tak zmasakrowane, że śledczy początkowo przypuszczali, iż sprawca użył jakiegoś narzędzia. Dziś wiadomo, że tak nie było.

– Prokurator Rejonowy w Krasnymstawie przedstawił Patrykowi M. zarzut, że w dniu 5 kwietnia w Wólce Kraśniczyńskiej, chcąc pozbawić życia pokrzywdzonego, wielokrotnie uderzał go i kopał w twarz oraz klatkę piersiową, w wyniku czego spowodował u niego ciężkie obrażenia ośrodkowego układu nerwowego, obrażenia twarzy, złamania żeber oraz wylewy krwawe w jamie brzusznej, co skutkowało zgonem wyżej wymienionego. Czynu tego miał się dopuścić w warunkach powrotu do przestępstwa, tzw. multirecydywy – mówi prokurator Rafał Kawalec, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu. – Przesłuchany w charakterze podejrzanego Patryk M., lat 31, początkowo, w toku czynności wykonywanych w prokuraturze, nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Następnie przed sądem przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia – dodaje prokurator.

Na rozpoczęcie procesu Patryk M. będzie czekał w areszcie. Grozi mu od 15 lat więzienia do dożywocia. Jak ustaliliśmy wcześniej, M. odsiadywał wyroki m.in. za rozbój. Niedawno wyszedł z więzienia i siał postrach w całej okolicy – pod koniec marca wygrażał jednemu z mieszkańców Starej Wsi.

Niepojęte i podejrzane jest również zachowanie 71-letniego właściciela domu, w którym rozegrała się tragedia. Nie udało się nam dowiedzieć, czy był on naocznym świadkiem zbrodni, ale nieoficjalnie ustaliliśmy, że przez ponad dwa dni, od 5 do 7 kwietnia, mieszkał ze zwłokami, nikomu o tym nie mówiąc. Bał się Patryka M.? Dopiero gdy 7 kwietnia odwiedziła go kolejna osoba, to ona zauważyła, że doszło do tragedii, i zadzwoniła na policję.

Prokuratura nie chce zdradzać swoich ustaleń w tej sprawie, ale dotąd nie postawiła 71-latkowi żadnego zarzutu, tylko przesłuchała go w charakterze świadka.

– Z uwagi na dobro postępowania na obecnym etapie prokuratura nie informuje o innych poczynionych ustaleniach i planowanych do wykonania czynnościach – mówi prok. Kawalec.

Jak już informowaliśmy, ofiarą 31-letniego Patryka M. był 32-letni druh z OSP KSRG Kraśniczyn, ceniony przez kolegów za zaangażowanie oraz poświęcenie zarówno w działaniach ratowniczych, jak i w życiu codziennym jednostki. (kg)