Mała stabilizacja wisi na włosku

Kto ma odłożone zaskórniaki, temu z pewnością łatwiej będzie odnaleźć się obecnej sytuacji i przetrwać czas koronawirusa, a co za tym idzie – ewentualną utratę pracy. Jednak z najnowszych badań wynika, że wielu z nas cechuje niepewność i pusta skarbonka.

Jak podaje Krajowy Rejestr Długów, spośród badanych osób 62 proc. przyznało, że ma oszczędności, które pozwolą im funkcjonować po ewentualnej utracie pracy na skutek koronawirusa. Reszta żyje z miesiąca na miesiąc. W rozbiciu na płeć okazuje się, że stabilniejszą sytuację mają mężczyźni.

Przykładowo kobiety znacznie częściej deklarują, że dzięki zgromadzonym na koncie pieniądzom będą mogły przetrwać tylko do 3 miesięcy (45,6 proc. pań względem 35,8 proc. mężczyzn), zaś mężczyźni – do pół roku, roku i dłużej. Panie też cechuje większa niepewność (14 proc. z nich nie potrafi określić, na jak długo wystarczy im pieniędzy, u mężczyzn wskaźnik ten wynosi 8,5 proc.).

– Z badania, które przeprowadziliśmy pod koniec marca, wynika, że większą poduszkę finansową mają mężczyźni niż kobiety, osoby młodsze i z wyższym wykształceniem. Wraz z wiekiem ta poduszka maleje. Im większa firma, tym jej pracownicy mają więcej zgromadzonych środków na czarną godzinę – podaje Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Nie bez znaczenia pozostaje też miejsce zamieszkania. Im mniejsza miejscowość, tym koszty życia zdają się niższe, dlatego też zapewne osoby mieszkające na wsi częściej deklarują dłuższy okres funkcjonowania za zgromadzone środki, czyli do pół roku oraz rok i dłużej (46,5 proc.), niż osoby mieszkające w miastach. W mieście takim jak Chełm (od 20 do 100 tys. mieszkańców) średnia „przeżycia” wynosi do 3 miesięcy.

Natomiast według innych badań KRD utraty pracy obawia się „zaledwie” 38 proc. Polaków, podczas gdy zmniejszenia wynagrodzenia z powodu epidemii koronawirusa – aż 59 proc. (opr. pc)