Mandat za zakłócanie ciszy nocnej

Sąsiad lubelskiej radnej nie mógł znieść dłużej zakłócenia ciszy nocnej i zawiadomił policję. Miejska radna PO Anna Ryfka została ukarana grzywną w wysokości 300 zł, ale nie zgodziła się z wyrokiem nakazowym i złożyła sprzeciw. Teraz toczy się normalny proces.


Sprawa dotyczy wydarzeń, do których doszło w nocy z 3 na 4 listopada ubiegłego roku w bloku przy ul. Fulmana w Lublinie. Według sąsiada, który mieszka pod radną, słyszał na górze odgłosy awantury, a potem przez 30-40 minut hałasy, które rozlegały się na klatce: głośne trzaskanie drzwiami, jeżdżenie windą. Zauważył też, że ktoś chodzi po stojącym wówczas przy bloku rusztowaniu. Mężczyzna stwierdził, że miał wrażenie, iż postać za oknem to radna. Miał ją rozpoznać po krótkich włosach. Tej nocy nie zadzwonił od razu na policję. Doniesienie złożył później. Stwierdził, że wcześniej kilka razy zgłaszał dzielnicowemu przypadki głośnego zachowania w mieszkaniu sąsiadki.
Radna nie ma sobie nic do zarzucenia. Twierdzi, że tamtej nocy wróciła do domu po godz. 24 i poszła spać. Osobą, która chodziła po rusztowaniu, miała być jej współlokatorka, która stwierdziła, że szukała swojego kota, który wymknął się z mieszkania i dodała, że Anna nie mogła spacerować po rusztowaniach zrobić, bo ma lęk wysokości.
Sąd ogłosi wyrok 21 marca. LL