Marzyła, by zostać mamą

Jeździła ciężarówką po całej Europie, przemierzyła setki tysięcy kilometrów. Zginęła na krajowej „dwunastce”. W drodze do domu zderzyła się czołowo z tirem.


– Świadkowie zdarzenia – dwaj inni kierowcy – zeznali, że kobieta w pewnym momencie po prostu zjechała na przeciwległy pas ruchu. Na razie nic więcej nie wiemy. W piątek, 21 kwietnia, została przeprowadzona sekcja zwłok. Biegli zbadają też dokładnie oba pojazdy – mówi Lech Wieczerza, prokurator rejonowy w Chełmie.
Do tego tragicznego wypadku doszło w czwartek (19 kwietnia) przed południem na drodze krajowej nr 12. Na wysokości Chojna Nowego (gm. Siedliszcze) jadący od Lublina Opel Omega, bez widocznej przyczyny, zjechał na drugi pas. Kierowca nie dawał żadnych sygnałów, nie wyprzedzał. Po prostu skręcił na pędzący z naprzeciwka tir. 31-letni kierowca Scanii próbował uciec, ale nie było czasu. Opel momentalnie wbił się w pojazd.
Z osobówki zostały szczątki. Auto rozpadło się, a wiatr roznosił po drodze jego części. Tir wywrócił się do rowu. 31-letni kierowca i jego zmiennik wyszli z kabiny o własnych siłach. Strażacy musieli rozcinać opla, by wydostać zza kierownicy martwą kobietę.

Mieli z mężem piękne plany

Zagadkowa śmierć i niewyobrażalna tragedia. Za kierownicą opla siedziała 26-letnia Monika K. Młoda, pełna życia, ambitna i pracowita kobieta. Kilka lat temu wyszła za mąż. Razem z ukochanym postanowili jeździć „na tirach”. Niemal wszędzie podróżowali razem, jako zmiennicy. W ten sposób, tułając się po Europie, chcieli zarobić na własne, wymarzone gniazdko. Udało się. Z mieszkania w bloku w Wierzbicy mieli przenieść się do wybudowanego w Siedliszczu pięknego domku. Już nawet zaczynali się meblować.
Chcieli nie tylko zamieszkać na swoim, ale i powiększyć rodzinę. Starali się o dziecko. Monika marzyła o tym, aby zostać mamą. Miała wrócić na stałe do Polski, by koordynować prace przy przeprowadzce i odpocząć. W czerwcu miała też zatańczyć na weselu swojego szwagra. Z głową pełną planów na przyszłość tego feralnego dnia jechała właśnie do domu. W jednej sekundzie z ciała młodej kobiety uleciał duch. Zostały jedynie rozsypane na drodze garnki i książki… (pc)