Masz kwarantannę – siedź w domu! Sąsiedzi już was przypilnują

Policja dostaje zgłoszenia o osobach, które mimo nałożonej kwarantanny wychodzą z domu. Taki spacerek będzie kosztował teraz 30 tys. zł. I bardzo dobrze. Skoro prośby i tłumaczenia nic nie dają, to może taka kara przemówi do rozumu?

Od tygodnia każda osoba wracająca do Polski z zagranicy ma powiadomić o tym sanepid i przejść obowiązkową kwarantannę w domu. Przez 14 dni nie może opuszczać miejsca zamieszkania. Ma obserwować stan zdrowia i sprawdzać temperaturę ciała. Zanim rząd nałożył obowiązek kwarantanny, niefrasobliwe osoby, które wróciły np. z Włoch, paradowały po ulicach, odwiedzały sklepy i spotykały się ze znajomymi. Narażały każdego z nich na zakażenie koronawirusem. Ludzie mieli za nic apele władz o pozostanie w domach. A czym to się kończy, pokazuje przykład Włoch.

W końcu zareagowali sami mieszkańcy, którzy o takich mało rozgarniętych znajomych zaczęli sami powiadamiać media, urzędy gmin, sanepid i policję. Przed tygodniem pisaliśmy, że w Rejowcu za dwiema kobietami, które wróciły z Włoch i nie powiadomiły o tym sanepidu jeździła policja a innej mieszkance Rejowca, która prawdopodobnie także nie zastosowała się do zaleceń pozostania w domu, zabito deskami drzwi domu.

W miniony piątek, po tym jak premier ogłosił stan epidemii w Polsce, podniesiona została kara za złamanie zasad kwarantanny. Taki spacerek będzie kosztował teraz nie 5 a 30 tys. zł. Może taka kara przemówi do rozumu?

– Do piątku mieliśmy cztery przypadki osób, które opuściły miejsce zamieszkania pomimo obowiązku poddania się kwarantannie – mówi Ewa Czyż, rzecznik chełmskiej policji. – Chodzi o trójkę obywateli Ukrainy oraz mieszkankę Chełma, która miała rzekomo wyjść z domu do apteki. We wszystkich tych przypadkach prowadzone są już czynności wyjaśniające.

Rzecznik przyznaje, że zgłoszenia pochodzą od samych mieszkańców, którzy doskonale wiedzą kto i kiedy wrócił do domu.

Chociaż policja odnotowała, oficjalnie, tylko cztery takie zgłoszenia, to skala wydaje się być zdecydowanie większa i dotyczy nie tylko miasta, ale całego powiatu. Niemal w każdej wsi w regionie mieszkają osoby, które pracują za granicą i w obawie przed chorobą wróciły do domu.

Czytelnicy, którzy dzwonią także do nas i wysyłają wiadomości o osobach, które po powrocie nie stosują się do zaleceń, domagają się, by były one surowo i przykładnie karane za swoje bezmyślne postępowanie. (bf)