Matka Boska pod asfaltem

Rury, szmaty i inne odpady jako… stabilizacja drogi w Rejowcu. A wśród nich także fragmenty nagrobków z wyraźnym wizerunkiem Matki Boskiej i nazwiskiem zmarłej osoby. – Tak się powinno budować drogi? – pyta Czytelnik, który przekazał nam zdjęcia.

W wielu miastach, po wojnie, używano płyt nagrobnych jako swoistego bruku pod budowę dróg. Pod koła trafiały przeważnie macewy z setek likwidowanych żydowskich cmentarzy. Fragmenty nagrobków co chwilę znajdowane są w także w miejscach, do których nigdy nie powinny trafić. Kamienne płyty stawały się chodnikami, fragmentami ścian w budynkach, służyły jako progi i schody w domach albo przerabiane były na przedmioty codziennego użytku. Nikt by się nie spodziewał, że i dzisiaj można w ten sposób wykorzystać fragmenty grobowca. A jednak.

Nasz Czytelnik przekazał nam zdjęcia z remontowanej właśnie drogi gruntowej w gminie Rejowiec. To krótki fragment w Wólce Rejowieckiej, biegnący do ulicy Księżycowej w Rejowcu. Do wykopu pod poszerzenie drogi wyspano gruz, który miał zagęścić i osuszyć podmokły teren. Wśród sporych kawałków kamieni i gruzu znalazły się i inne odpadki. Na zdjęciach widać rury, szmaty, folię i fragmenty elektrośmieci.

Ale ze zdumieniem zobaczyliśmy także części nagrobka. Na jednym z kawałków znajduje się wyraźny fragment z wizerunkiem Matki Boskiej. – Gdy spod ulic wyciągano fragmenty żydowskich macew, to była afera na całą Polskę, a tutaj proszę, pod drogę wrzuca się Matkę Boską – mówi Czytelnik.

Wśród kawałków nagrobka były też fragmenty z wyraźnym imieniem i nazwiskiem zmarłej kobiety. – Oba fragmenty wyjąłem z tego śmietniska, bo inaczej nie można nazwać tej drogi, i zabezpieczyłem – mówi nam mężczyzna. – Ale widać tam więcej odpadków, które mogły pochodzić z cmentarza albo kościoła.

Mężczyzna krytykuje sposób remontowania drogi. – Ta droga biegnie przez podmokły teren, który zgodnie ze sztuką budowlaną powinno się osuszyć popiołami, dopiero potem zagęścić kruszywem budowlanym, na które kładzie się warstwę kruszywa mineralnego. Wtedy można całość przykryć asfaltem – uważa. – To nie jest budowa, tylko wysypisko śmieci. To w ten sposób szuka się oszczędności na inwestycjach?

Remontem drogi zajmuje się firma, która wygrała przetarg na utwardzenie gminnych dróg w Rejowcu. – Nie powinno się oceniać i krytykować prac w trakcie roboty – uważa Tadeusz Górski, burmistrz Rejowca. – Poczekajmy na finał.

Burmistrz mówi, że remont drogi robiony jest na wniosek mieszkańców, którzy skarżyli się, że brną po błocie. – Od dawna stosujemy taką technologię, że najpierw, jako stabilizację, wysypujmy gruz budowlany, który udostępniają nam także sami mieszkańcy – mówi. – Te większe kawałki, które wejdą w grząski teren, tworzą stabilizację i podbudowę dla kolejnej warstwy kruszywa, które kupujemy pod Kielcami.

Byłem na placu budowy i widziałem rzeczywiście dwa kawałki rury. Ale nie widać tam wcale innych śmieci. Wszystko zostanie zawałowane a potem zagęszczone drobniejszą frakcją kruszywa i wtedy będzie można oceniać jakość wykonania. Nie widziałem też żadnych fragmentów nagrobka.

Mieszkańcy zastanawiają się czy nagrobek nie trafił z gruzem z parafii. Poprzedni proboszcz remontował schody do kościoła i posadzkę przed ołtarzem i sporo gruzu leżało za plebanią.

– Robiliśmy porządki przy kościele i ten gruz, który leżał za plebanią, wykorzystaliśmy sami do utwardzenia naszej drogi dojazdowej do kancelarii – mówi ks. Jacek Jakubiec, który sam był zaskoczony, skąd fragmenty nagrobka trafiły na gminną drogę. Proboszcz mówi, że nagrobek, tym bardziej z wizerunkiem Matki Bożej, nie powinien się tam znaleźć. – Jeśli ten pan to zabezpieczył, może przywieźć nam pod plebanię a my znajdziemy dla tych fragmentów odpowiednie miejsce – mówi. – A być może uda się znaleźć rodzinę zmarłej osoby, jeśli jej dane są czytelne. (bf)