Miasto i gmina na wojennej ścieżce

Jakub Banaszek i Michał Kołodziejczak

Na czwartkowym posiedzeniu rady miasta Chełm emocje sięgały zenitu. Ponad 250 mieszkańców Pokrówki, Okszowa, Srebrzyszcza i innych okolicznych miejscowości przyszło na obrady protestować przeciwko przyłączeniu do Chełma ośmiu sołectw należących do gminy Chełm. Przyjechał też lider Agrounii Michał Kołodziejczak. Zebrani chcieli wymóc na prezydencie Jakubie Banaszku, by wycofał się z pomysłu przejęcia części gminy. Włodarz miasta zapowiedział, że nie zamierza rezygnować ze swojej wizji rozwoju Chełma.


Michał Kołodziejczak, lider Agrounii, ponownie zawitał do Chełma. Na początku września br. wtargnął do starostwa, stając murem za uczniami liceum w Dubience i ich rodzicami, zmuszając starostę do utworzenia oddziału pierwszej klasy. Tym razem Kołodziejczak przyjechał na prośbę mieszkańców gminy Chełm, wspomóc ich w walce z miastem, które chce poszerzyć swoje granice administracyjne o osiem sołectw, należących do gminy. Ponad 250 osób z Pokrówki, Okszowa i innych miejscowości, z transparentami, przyszło przed Urząd Miasta Chełm, chcąc wejść do sali, gdzie trwała sesja rady miasta, zwołana w trybie zdalnym. Kołodziejczak i kilkunastu mieszkańców ostatecznie weszło do sali posiedzeń i zaczęła się awantura.

Lider Agrounii kontra prezydent

Jakub Banaszek, w przeciwieństwie do starosty Piotra Deniszczuka, który miesiąc temu spanikował i uciekł przed liderem Agrounii, stanął oko w oko z Kołodziejczakiem i przez ponad pół godziny, w gorącej atmosferze, toczył z nim słowny pojedynek. Padały mocne słowa, obaj panowie przez moment nawet spojrzeli sobie głęboko w oczy, ale nikt nie ustąpił. Kołodziejczak kilkakrotnie zażądał, by Banaszek wycofał swoje pismo do wojewody, dotyczące przejęcia części gminy Chełm i niezwłocznie przystąpił do rozmów z jej władzami i mieszkańcami. Prezydent z kolei podkreślał, że nie on jest inicjatorem przyłączenia sołectw do miasta, bo do samorządów, o wyrażenie opinii i przeprowadzenie konsultacji społecznych, na wniosek wojewody lubelskiego, wystąpił minister spraw wewnętrznych i administracji.

Lider Agrounii chciał też wymóc na Jakubie Banaszku, by ten zapewnił wszystkich, iż uszanuje wynik referendum, w którym mieszkańcy mieliby opowiedzieć się za lub przeciwko przyłączeniu sołectw do Chełma. Banaszek z kolei zapraszał wójta gminy Wiesława Kociubę do merytorycznej rozmowy i na okrągło powtarzał, że muszą odbyć się konsultacje. Apelował również, by nie podgrzewać atmosfery i studzić emocje. Miał za złe wójtowi, że je niepotrzebnie podgrzewa.

Zebrany w sali posiedzeń tłum cały czas skandował „Nie oddamy naszej gminy” i żądał od Jakuba Banaszka, by ten wycofał się ze swoich planów. Mieszkańcy gminy zarzucili prezydentowi, że chce ich podzielić, a jeden z uczestników krzyknął nawet w jego stronę „będzie pan musiał chodził z ochroną”. Jakub Banaszek na te słowa zareagował bardzo emocjonalnie. Wstał i podszedł do niego. – Proszę, niech pan mnie bije, ja się nie boję – mówił Banaszek i zwrócił się do Kołodziejczaka. – Pan przyjeżdża tylko po to, by podgrzać emocje, a problem do rozwiązania leży po stronie wójta i mojej.

O wycofanie wniosku do Banaszka apelował też wójt Kociuba. – Siądziemy do rozmów, weźmiemy mapę i będziemy rzeczowo dyskutować, na zasadzie porozumienia – mówił i zasugerował włodarzowi miasta, by ten rozwiązał problem sam poprzez rozmowę z ministrem czy premierem, z którymi, co powszechnie wiadomo, zna się. Jakub Banaszek stwierdził, że nie wycofa się ze swojej wizji rozwoju miasta, a ostateczna decyzja zapadnie w Warszawie i on nie będzie jej podejmował. Zapewnił, że w każdej chwili jest w stanie rozmawiać z władzami gminy Chełm, z którymi kontakty popsuły się trzy lata temu, gdy autobusy CLA przestały jeździć poza miasto. Wójt Kociuba stwierdził, że nie będzie rozmawiał z prezydentem pod presją. – Pan stosuje presję, nacisk, siłę! – zarzucił Banaszkowi i zapytał, po co mu bagna serebryskie, zalew w Żółtańcach oraz lotnisko w Depułtyczach Królewskich.

Awantura na słowa zakończyła się niczym. Mieszkańcy gminy Chełm opuścili salę obrad, zapewniając, że jeszcze na nią wrócą. Banaszek z kolei zdania nie zmienił i zachęcał do udziału w konsultacjach. Wójt Kociuba natomiast dał do zrozumienia, że wynik konsultacji nic nie zmieni, bo sprawa ma podłoże polityczne. Przed wejściem do magistratu lider Agrounii zapewnił, że nie zostawi mieszkańców gminy bez pomocy. Wsparł go również europoseł Krzysztof Hetman z PSL.

Podgrzewanie emocji…

 

Wiesław Kociuba

Zanim jednak na salę obrad wpuszczono mieszkańców gminy Chełm, prezydent Banaszek zapoznał radnych z całą sprawą. Rada miasta zgodziła się, by w obradach wziął udział wójt Kociuba. – Rozpoczyna się procedura poszerzenia terenów miasta Chełm o okoliczne sołectwa, które znajdują się w gminie. Musi jednak zostać spełnionych wiele przesłanek – mówił włodarz miasta.

Prezydent podkreślił, że o poszerzeniu granic administracyjnych Chełma i szansie, która może się wytworzyć, jeśli doszłoby do przekazania terenów, mówił już wielokrotnie. – Przecież wszyscy wiemy, że od początku transformacji ustrojowej w Chełmie nie ma określonej ilości miejsc pracy – zaznaczył. – Barierą rozwoju miasta jest brak terenów inwestycyjnych. Najistotniejsze jednak, że stoimy przed dużą szansą, aby w końcu wykorzystać potencjał gospodarczy i miasto oraz region mogły się rozwijać. Wiemy, że gro tych terenów znajduje się w prywatnych rękach. Należy je wykupić, zmienić plan, uzbroić.

 

Banaszek zaznaczył, że w województwie lubelskim nie ma europarku i obowiązkiem samorządowców, niezależnie od poglądów, jest doprowadzić do jego utworzenia. Podkreślił, iż dokładną wizję przedstawi na nadzwyczajnej sesji rady miasta. Przypomniał, że nie ma jeszcze podjętej decyzji, jedynie została wszczęta procedura, a poprzez konsultacje społeczne mieszkańcy będą mogli wyrazić swoje zdanie. – Ważne, żeby odłożyć na bok emocje, nie dzielić ludzi na lepszych i gorszych, a słyszałem różne wypowiedzi pana wójta, że w gminie mieszkają bogacze. Wskaźnik zadłużenia miasta i gminy jest podobny – mówił Banaszek i zarzucił Kociubie, że urzędnicy z gminy Chełm, jak przyszło do zarekomendowania utworzenia habu logistycznego, stwierdzili, iż nie ma wolnych terenów. – Ale kiedy są wybory, mówi pan, że możecie zmienić plan zagospodarowania przestrzennego. Pojawiają się już fakenewsy, że szkoły z terenów sołectw będą zamykane, tak mówią pracownicy, a te informacje rzekomo dostają od urzędników. Zachowajmy odpowiedzialność, nie podgrzewajmy emocji, nawet jeśli się różnimy – stwierdził prezydent.

Jakub Banaszek poinformował również, że złoży zawiadomienie do prokuratury, bo grożono jednemu z jego najbliższych współpracowników, zamieszkałych na terenie gminy Chełm. Na koniec zaprosił wójta Kociubę do merytorycznej debaty, przypominając, że prezydent – w sprawie poszerzenia granic administracyjnych miasta – nie jest osobą decyzyjną.

Wójt Kociuba zapewnił Banaszka, że im miastu lepiej, to i gminie lepiej. – Cieszymy się z waszych sukcesów, jak pan przywiezie dofinansowanie z Warszawy – mówił i wypomniał włodarzowi Chełma sposób, w jaki poinformował go o swoich planach. – Prezydent przyszedł do urzędu gminy rano i w jednym zdaniu powiedział, że złożył do wojewody pismo o poszerzeniu granic miasta o część naszego terytorium. Byliśmy tym zaskoczeni, bo czy tak zaczyna się procedura postępowania? – pytał. – Jesteśmy skłonni współpracować, jeśli jest konkretny biznes, wskazany teren inwestycyjny. Powtarzam, powinniśmy usiąść nad mapą, planem, zobaczyć w czyich rękach są grunty, bo gmina nie ma terenów inwestycyjnych i rozmawiać o konkretach – wyjaśniał wójt. Według niego najlepszym wyjściem byłoby powołanie zespołów, które zajęłyby się tematem.

Opozycja zaskoczona…

Po wizycie lidera Agrounii na temat poszerzenia granic administracyjnych Chełma wypowiadali się radni. Marek Sikora, szef klubu Koalicja Obywatelska miał za złe Banaszkowi, że o całej sprawie on i pozostali radni KO, dowiedzieli się z pisma od ministra, a nie od prezydenta. – Nie znajdujemy usprawiedliwienia dla takiego postępowania, tym bardziej, że w kompetencji rady miasta będzie podjęcie ostatecznej decyzji. Z przebiegu wydarzeń wynika, że o planach prezydenta nie wiedziały też władze gminy Chełm. Jako radni Koalicji Obywatelskiej jesteśmy zdecydowanie przeciwni podejmowaniu jakichkolwiek działań na zasadzie cel uświęca środki metodą aktów dokonanych – stwierdził Sikora i poinformował, że dopiero po zapoznaniu się z wynikami konsultacji społecznych Koalicja wyrazi swoją opinię w tej sprawie.

Mirosław Czech w imieniu radnych Prawa i Sprawiedliwości zaznaczył, że inicjatywa obejmująca zmianę granic miasta, to wielka szansa dla całego regionu. – To nowe tereny inwestycyjne, lepsze skomunikowanie Okszowa, Pokrowki i innych sołectw z centrum miasta – stwierdził i dodał, że podział na miasto oraz gminę to sztuczny twór. PiS popiera działania prezydenta, dążące do rozwoju.

Piotr Krawczuk vel Walczuk, przewodniczący klubu radnych Porozumienie dla Chełma, podkreślił, że w ostatnich latach liczba mieszkańców miasta zmalała o 11 proc., a gminy zwiększyła się o ponad 21 proc. Jego zdaniem, to mieszkańcy miasta mieli wpływ na rozwój gminy Chełm. – Jednym z niezbędnych elementów, które wpływają na siłę i możliwości rozwoju regionu są nowe tereny – stwierdził i zaznaczył, że radni Porozumienia nie wyrażą zgody na likwidacje szkół, instytucji kultury znajdujących się na terenie sołectw, które ewentualnie zostaną przyłączone do miasta. Zapewnił poparcie dla inicjatywy prezydenta, dotyczącej wyrównania podatków lokalnych do najniższych stawek.

Stanisław Mościcki, szef klubu radnych Polska 2050, przypomniał, że rada miasta nie zajmowała się dotąd tematem poszerzenia granic Chełma, a z pisma od ministra wynika, iż radni znają sprawę. – Zdaniem naszego klubu to mieszkańcy najlepiej wiedzą, do jakiej wspólnoty samorządowej chcą należeć – stwierdził i dodał, że po konsultacjach Polska 2050 wyrazi swoją opinię.

Z radnych niezależnych głos zabrali Kamil Błaszczuk i Agata Fisz. Błaszczuk popiera pomysł prezydenta, ale jak przyznał, należy w tej sprawie prowadzić szeroki i merytoryczny dialog, wysłuchać wszystkich postulatów i być może do kilku się przychylić. Przypomniał, że region podupada, a teraz miasto ma swoje pięć minut i należy je dobrze wykorzystać. – Jeśli nic nie zrobimy, nie podejmiemy decyzji tu i teraz, za 20 lat chełmian będzie o połowę mniej – stwierdził.

Agata Fisz z kolei podkreśliła, że należy każdemu dać możliwość wyrażenia własnego zdania, nawet jeśli nie wszystkim ono się podoba. Ona również uznała za niestosowne, że o sprawie wszyscy dowiedzieli się z pisma ministra. – Należało powiadomić mieszkańców, radę, władze gminy Chełm jeszcze przed złożeniem pisma do wojewody – podkreśliła. Według niej właśnie dlatego, że temat poszerzania granic miasta najpierw pojawił się w mediach, powstał konflikt między gminą a miastem. Była prezydent Chełma przyznała, że inicjatywa w wielu obszarach jest korzystna dla miasta, ale nie wie, czy w takiej atmosferze ma szansę powodzenia. Poddała w wątpliwość czy prywatne tereny zostaną szybko wykupione, czy przypadkiem ten proces nie będzie trwał latami. (s)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here