Ministerstwo chce pieniędzy

Decyzja jest ostateczna i nie ma od niej odwołania. Starostwo powiatowe ma niecały miesiąc na przekazanie do ministerstwa pieniędzy. Chodzi o kolejną ratę nieprawnie pobranej subwencji oświatowej.
Problemy z dopłatą z budżetu państwa do funkcjonowania szkół i placówek oświatowych rozpoczęły się w minionym roku. Wówczas w powiecie pojawili się pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej. Sprawdzali, czy szkoły właściwie wyliczyły kwotę subwencji, którą powinny otrzymać z budżetu państwa. Szybko okazało się, że dotacja była zawyżona, zwłaszcza ta przekazana Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej i na uczniów przebywających w internacie.

Kontrolerzy wykazali, że w sumie od 2011 do 2013 roku do powiatowych placówek z budżetu państwa przekazano o blisko 2,6 mln zł za dużo. Dla starostwa takie rozstrzygnięcie oznaczało spory kłopot, bo nadpłacone pieniądze trzeba było zwrócić.
– Na razie oddaliśmy do ministerstwa 900 tys. zł. Była to subwencja z 2011 roku – mówi Waldemar Białowąs, wicestarosta świdnicki.
W minionym tygodniu do powiatu wpłynęło kolejne pismo z ministerstwa z datą zwrotu drugiej raty nieprawnie pobranej dotacji. – Teraz musimy oddać nieco ponad 765 tys. zł. Mamy na to czas do 9 listopada. Od decyzji nie ma odwołania. Jeśli pieniędzy byśmy nie oddali, to w kolejnym roku pomniejszono by nam o tę kwotę subwencję oświatową – mówi świdnicki wicestarosta.

Przedstawiciele powiatu tłumaczą, że pieniądze na zwrot będą pochodziły z funduszy przeznaczonych na szkoły i na inwestycje. Sprawa zwrotu subwencji zakończy się w przyszłym roku. – Wówczas oddamy ostatnią ratę, czyli kolejne 900 tys. zł – dodaje Waldemar Białowąs.
(kal)