Miszczuk niczym pendolino

Poszło mu z informatyzacją i stworzeniem wreszcie jednego biletu dla różnych kolejowych spółek przewozowych, więc będzie miał okazję sprawdzić się w jeszcze większej skali.
Tomasz Miszczuk to nie tylko kawał chłopa, ale także (jak widać) tęga głowa w zarządzaniu. Były członek Zarządu Województwa Lubelskiego z ramienia LPR, a obecnie lider lubelskiego PiS i prezes PKP INFORMATYKA, wejdzie w skład zarządu PKP S.A., czyli głównego państwowego przedsiębiorstwa kolejowego.


Zmianę w ubiegłym tygodniu ogłoszono na walnym zgromadzeniu PKP S.A. Miszczuk ukończył wydział prawa KUL. Poza aktywnością polityczną (w szeregach Stronnictwa Narodowego, ZChN i LPR, a następnie PiS), był działaczem sportowym, a doświadczenie biznesowe zdobywał jako prezes Instytutu Technologii Administracji Publicznej, zajmując się opracowywaniem planów i strategii transportu i rozwoju oraz realizowaniem projektów doradczych w zakresie zamówień publicznych i funduszy unijnych dla jednostek samorządu terytorialnego oraz przedsiębiorstw wielu branż. Powołany na prezesa PKP Informatyka ,z powodzeniem wdrażał m.in. nowe rozwiązania wzmacniające platformy internetowe kolei.

Trudne momenty

Do władz PKP S.A. Miszczuk wchodzi w momencie podwójnie trudnym. Po pierwsze – po raz pierwszy na taką skalę na polskich torach polska kolej będzie musiała mierzyć się z zagraniczną konkurencją – czeskim LEO-EXPRESSEM. Stawia to przed PKP S.A. nowe wyzwania – a przede wszystkim konieczność nie tylko dalszej modernizacji, walki z czarnym PR-em, ale i przywrócenia roli transportu publicznego, przez ostatnie dekady będącego w stałym odwrocie. Po drugie jednak sam Miszczuk musi odnaleźć się wobec deklaracji Jarosława Kaczyńskiego, zakazującego kandydowania w wyborach samorządowych członkom władz spółek Skarbu Państwa.

Teraz wprawdzie mówi się, że zakaz będzie złagodzony i obowiązywać ma tylko zarabiających powyżej 15 tys. zł miesięcznie – ale i tak może „wykosić” z sejmików i rad miast znaczną część obecnego pierwszego szeregu PiS (jak podał KUKIZ’15 – „aż 77 radnych wojewódzkich PiS znalazło pracę w spółkach skarbu państwa, urzędach i instytucjach państwowych. W 2017 r. zarobili 20,3 mln zł – o niemal 150 proc. więcej niż przed wyborami”). Z drugiej strony Miszczuk ma komfort występowania jako fachowiec, przychodzący z zewnątrz. W końcu już raz został członkiem Zarządu Województwa nie będąc radnym Sejmiku. Czy jesienią sytuacja może się powtórzyć?

TAK