Młodzi chwycili za nożyce, wychowawcy zasiedli do maszyn…

Młodzież i wychowawcy prowadzonej przez Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce, placówki na ul. Jutrzenki w Lublinie włączyli się do akcji Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i od blisko trzech tygodni szyją maseczki. Wystarczyły: stara maszyna do szycia, przyniesiona przez jednego z opiekunów, materiał dostarczony na maseczki i… dobre chęci.

Dyrektor Adam Jaszczuk i wychowawcy Domu Młodzieży SOS, a także pracownicy prowadzonego przez Stowarzyszenie programu „SOS Rodzinie”, gdy tylko rozpoczęła się epidemia koronawirusa i zaczęło brakować w Lublinie maseczek, wpadli na pomysł, by wspólnie z młodzieżą uszyć maseczki.

– Na początku problemem był materiał, z którego moglibyśmy je wykonać. Nie sztuką jest zrobić maseczkę, ta ma jednak pomagać, a wykonana z nieodpowiedniego materiału mogłaby zaszkodzić. Skontaktowaliśmy się z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodziny. Okazało się, że MOPR organizuje akcję szycia maseczek i chętnie pomoże. Od razu powiedziano nam, że maszyn do szycia nie dostaniemy, ale na materiał na maseczki liczyć możemy – mówi Adam Jaszczuk, dyrektor Domu Młodzieży SOS w Lublinie.

O maszyny do szycia zadbali sami wychowawcy. – Odkurzyłem własną maszynę i przywiozłem do pracy. Kiedyś szyła na niej moja teściowa, potem żona. To Łucznik 884 – Singer z początków lat 80. Podobno najlepsza konstrukcja, jaką stworzono w zakładach metalowych Łucznik im. gen. Waltera w Radomiu na licencji Singera – mówi Dariusz Prażmo, jeden z wychowawców pracujących przy ul. Jutrzenki, wielki miłośnik historii i… były znakomity koszykarz lubelskiego Startu.

Udało się zdobyć aż trzy maszyny do szycia i wychowawcy wraz z młodzieżą, w wieku 15-21 lat, zabrali się ostro do pracy. Podopieczni wycinali materiał dostarczony na maseczki, przeszywali je wstępnie, zaprasowywali, a także wykonywali przeszywanie końcowe wraz z wszyciem gumek.

Najpierw zrobili ponad 400 maseczek dla MOPR-u, później 50 dla siebie. Teraz poprosili o nową partię materiału i szyją kolejne 100 maseczek!

Akcja z maseczkami to nie jedyna w dobie koronawirusa, w którą aktywnie włączyli się wychowawcy i ich podopieczni z Domu Młodzieży SOS z Jutrzenki. Na początku pandemii odpowiedzieli na apel Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie.

– Nasi pełnoletni podopieczni, którzy od dawna są honorowymi dawcami krwi, sami wyszli z inicjatywą. Usłyszeli o akcji w mediach i postanowili się do niej przyłączyć. Krew oddało pięciu podopiecznych oraz jeden z opiekunów, choć chętnych było o wiele więcej – zaznacza dyrektor Domu Młodzieży SOS Adam Jaszczuk, w którym na co dzień przebywa 25 uczniów szkół średnich i studentów. – Wszyscy znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Jest ona także szczególna dla naszej młodzieży, ale świetnie sobie z nową rzeczywistością i obostrzeniami poradzili. Jesteśmy z nich dumni – dodaje.

Dyrektor Domu Młodzieży SOS z ul. Jutrzenki, działającego w ramach Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, zachęca mieszkańców Lublina i regionu do wspierania Stowarzyszenia poprzez przekazanie 1% podatku. Losy opuszczonych i osieroconych dzieci można poznać w nowej kampanii Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce „Droga do dorosłości”. Seria reportażowych spotów opisuje historie dorosłych podopiecznych stowarzyszenia, którzy opowiadają o swojej drodze do dorosłości i o roli, jaką w ich życiu odegrała otrzymana w Wioskach SOS opieka, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Bohaterami są także podopieczni Domu Młodzieży z ul. Jutrzenki, dziś już dorośli, samodzielni i szczęśliwi ludzie. Kampanię uzupełnia wyjątkowa sesja portretowa autorstwa Zuzy Krajewskiej.

Aby pomóc zapewnić potrzebującym dzieciom szczęśliwe dzieciństwo i wesprzeć je w ich drodze do samodzielnego, dorosłego życia, wystarczy przekazać 1% podatku na rzecz Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce, wpisując nr KRS 0000 056 901 w odpowiednią rubrykę formularza PIT. KB