Młyn ma zyskać blask

Miasto szykuje się do rewitalizacji zakupionego nie tak dawno budynku młyna Michalenki. Mają w nim znaleźć się: sala widowiskowo-teatralna, sala ekspozycyjna z przeznaczeniem pod galerię Muzeum Ziemi Chełmskiej, sale kinowe i pomieszczenia biurowe. Wśród mieszkańców Chełma są jednak obawy, że sztandarowa inwestycja prezydenta Banaszka może wyglądać tak, jak wygląda na razie przejęcie przez miasto budynku gmachu przy pl. Niepodległości, czyli dużo dobrego PR, bez realnych efektów.

Jeszcze kilka miesięcy temu wiele wskazywało na to, że budynek młyna Michalenki przy ul. Lubelskiej szybciej zostanie rozebrany, niż zrewitalizowany. Stan techniczny obiektu pozostawia wiele do życzenia. Tymczasem w styczniu br. prezydent Chełma Jakub Banaszek zaskoczył niemal wszystkich i wyszedł z inicjatywą kupna zabytkowego obiektu. Jak mówią sami urzędnicy, włodarz miasta na ten pomysł wpadł dosłownie z dnia na dzień. Radni dali zgodę i z początkiem lutego br. młyn za 450 tys. zł stał się własnością miasta.

W ostatnich dniach miasto zleciło Pracowni Architektów ZEN z Katowic opracowanie dokumentacji projektowej rewitalizacji budynku młyna. Projektanci mają na to czas do 30 października, a za swoją pracę zainkasują 197 tys. zł.

Zgodnie z wcześniejszymi założeniami młyn Michalenki ma być przeznaczony na działalność kulturową. Znajdą się w nim sala widowiskowo-teatralna z wyposażeniem multimedialnym pozwalającym na projekcje filmów i sala ekspozycyjna z przeznaczeniem pod galerię Muzeum Ziemi Chełmskiej. Wstępna koncepcja zakłada też stworzenie na dachu lub na ostatniej kondygnacji budynku kawiarni z widokiem na panoramę Chełma. W budynku mają też być sale kinowe i pomieszczenia do pracy biurowej. Ta sztandarowa inwestycja prezydenta Banaszka w jego opinii ma wpłynąć na zmianę wizerunku tej części miasta. Rewitalizacja młyna na pewno pochłonie wiele milionów złotych. Szacunkowy koszt całej inwestycji będzie znany, gdy zostanie ukończona dokumentacja projektowa. Bez zewnętrznego dofinansowania miasto nie udźwignie tak dużego przedsięwzięcia. Już samo zabezpieczenie udziału własnego może okazać się nie lada trudnym wyzwaniem.

Inwestycja już dziś ma jednak swoich zwolenników, ale i przeciwników. Ci pierwsi pieją z zachwytu, bo jeśli miasto otrzyma finansowe wsparcie to rzeczywiście budynek młyna wypięknieje i może stać się wizerunkiem Chełma, ci drudzy natomiast nie ukrywają sceptycznego podejścia do całej inicjatywy. – Oby rewitalizacja młyna nie skończyła się tak, jak planowane przez prezydenta Banaszka przejęcie przez miasto budynku gmachu przy pl. Niepodległości. Było wiele szumu, całe mnóstwo medialnych doniesień, podpisany list intencyjny z byłym wojewodą lubelskim, czy informacje, że sprawa jest już na ostatniej prostej, a ostatecznie wychodzi jakiś blamaż – mówi jeden z naszych czytelników. (s)