Morderca chciał kasacji wyroku

Sąd Najwyższy rozpatrzył kasację obrońcy skazanego za zabójstwo Przemysława K. Niegdyś znany w mieście inżynier, opętany chorą zazdrością, z zimną krwią zamordował swoją żonę, a na jej ciele ułożył 19 róż: 18 białych i czerwoną.


7 lipca 2016 roku chełmski inżynier Przemysław K. zwabił swoją żonę do mieszkania przy ul. Mickiewicza i zamordował ją. Nie mógł pogodzić się z tym, że kobieta chciała od niego odejść i złożyła pozew rozwodowy. Nie rozumiał, że z jej perspektywy 19 lat pożycia małżeńskiego to ciągłe poniżanie, bicie, osaczanie i tortury z powodu chorej zazdrości męża.

Zadźgał żonę, a na jej ciele ułożył 19 róż. Następnie podciął sobie nadgarstki i wyskoczył z okna. Przeżył, a odratowany twierdził, że kobieta popełniła samobójstwo. Nawet wtedy, gdy wyniki badań jednoznacznie wskazały, że po pierwszym pchnięciu sprawca wyjął do połowy nóż z ciała ofiary, przekręcił go i wepchnął jeszcze głębiej. Nóż przebił się do kręgosłupa.

Sąd Okręgowy w Lublinie uznał Przemysława K. winnego trzech zarzucanych mu czynów. Po pierwsze, w okresie od 1 stycznia 2006 roku do 12 maja 2016 roku znęcał się nad swoją żoną, a 29 kwietnia 2006 roku i 12 maja 2016 roku pobił ją, wywołując widoczne obrażenia na twarzy i nie tylko. Po drugie, groził zatrudnionej w Zakładzie Karnym w Chełmie Monice K. upublicznieniem jej nagich zdjęć (sądził, że ją zastraszy i zmusi do powrotu). Aż wreszcie po trzecie, zabił kobietę, kilkukrotnie godząc ją nożem o długości 34 cm i długości ostrza 28,5 cm w korpus. Wyrok: 25 lat pozbawienia wolności.

Sąd apelacyjny utrzymał w mocy wyrok i Przemysław K. pozostał za kratami. Jak się jednak okazuje, nie był to koniec sprawy. W kwietniu ub. roku do Sądu Najwyższego wpłynął wniosek obrońcy żonobójcy o kasację wyroku sądu drugiej instancji. Dopiero niedawno SN ją rozpoznał.

– Sąd Najwyższy postanowił oddalić kasację jako oczywiście bezzasadną. Uzasadnienie postanowienia nie zostało sporządzone – informuje Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN.

Kasacji wyroku skazującego chciał również Tomasz W., znany lepiej jako „morderca z Lutosławskiego”. W lipcu 2013 r. zastrzelił on swoją byłą partnerkę, po czym próbował zacierać ślady zbrodni w mieszkaniu i wmówić wszystkim, że to Bożena S. strzeliła do niego, po czym popełniła samobójstwo. Został skazany na 25 lat więzienia. Do napisania kasacji zatrudnił adwokata z Krakowa – profesora nauk prawnych, dyplomatę i byłego posła. Nie pomogło, Sąd Najwyższy kasację odrzucił. (pc)