MOSiR obiecuje poprawę

Tak wyglądał skatepark przy Rycerskiej w środowe przedpołudnie

Pełno plastikowych śmieci, butelek, rozbitego szkła – taki obraz to w ostatnim czasie częsty widok na terenie skateparku przy ulicy Rycerskiej zarządzanym przez lubelski MOSiR.


Do naszej redakcji z prośbą o interwencję napisał jeden z młodych ludzi korzystających z obiektu. Przesłał obrazujące bałagan zdjęcia. „Tam jest tylko jeden kosz na śmieci, a wszędzie jest mnóstwo rozbitego szkła, które stanowi duże zagrożenie dla jeżdżących na deskorolkach czy hulajnogach. Najechanie na taką przeszkodę jest bardzo niebezpieczne” – tłumaczył nasz czytelnik.

„A przecież obiekt ma zarządcę, który powinien dbać o porządek na nim i zapewnić jego użytkownikom możliwość wyrzucania śmieci, zgodnie z najnowszymi przepisami do odpowiednio oznakowanych koszy. Na graniczącym ze skateparkiem Orliku należącym do SP nr 42 postawiony jest nawet specjalny pojemnik na aluminiowe puszki i nie walają się żadne śmieci. Dlaczego tak nie może być na skateperku zarządzanym przez MOSiR?” – pyta.

MOSiR zarządza opieszale?

– Z uwagi na to, że w poprzednich latach dochodziło do licznych kradzieży śmietników, na zimę większość z nich jest zabierana, a na miejscu – z uwagi na to, że zimą ten obiekt de facto nie funkcjonuje – jest pozostawiana minimalna ilość pojemników na śmieci – tłumaczy Miłosz Bednarczyk, rzecznik prasowy MOSiR. – Przez cały sezon śmietniki są opróżniane przez naszych pracowników trzy razy w tygodniu. Dodatkowo, w czasie sezonu wiosna/lato/jesień zatrudniamy na pół etatu pracownika, który sprząta ten teren codziennie rano. Tak będzie również od przyszłego tygodnia, kiedy w skateparku pojawią się cztery nowe śmietniki – dodaje rzecznik.

Położony w pobliżu Szkoły Podstawowej nr 42 i Orlika skatepark na Czubach, choć wyraźnie już przestarzały, jest bardzo popularnym miejscem zabaw najmłodszych. Niestety, nie jest monitorowany i zamykany na noc, stąd często goszczą tu amatorzy alkoholowych imprez pod chmurką, którzy zostawiają po sobie śmieci i często porozbijane szkło. Czy tak musi być?

Emilia Kalwińska