MPEC przygotowane do sprzedaży

Kolejny krok w kierunku sprzedaży udziałów MPEC w Chełmie wykonany. Miasto, które jest jedynym właścicielem spółki, wysłało do firm z branży energetycznej zaproszenia do składania ofert ich zakupu. Zdaniem prezesa MPEC, Artura Jędruszczuka, transakcja powinna zostać sfinalizowana jeszcze w pierwszym półroczu br. Spółka kompletuje uprawnienia do emisji dwutlenku węgla i składa wniosek do URE w sprawie nowej taryfy.

Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Chełmie przez lata było uważane za kurę znoszącą złote jaja. Spółka co roku notowała wysokie zyski, dzieliła się nimi z właścicielem – miastem, inwestowała w nowe sieci ciepłownicze, wspierała różne inicjatywy, ale wszystko co dobre, skończyło się w 2018 roku. MPEC po raz pierwszy zanotował stratę i to bardzo wysoką, bo ponad 6,5 mln zł. Spowodowana była ona przede wszystkim coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami Unii Europejskiej, dotyczącymi emisji dwutlenku węgla i innych szkodliwych dla środowiska substancji. Spółka musiała wydać ponad 7 mln zł na uprawnienia do emisji CO2.

W minionym roku MPEC zanotował stratę w wysokości około 2,6 mln zł. Za ubiegły rok musi skompletować łącznie 83 119 uprawnień. Czas na to ma do końca kwietnia br. – Zakupiliśmy już prawie 65 tys. uprawnień – wyjaśnia prezes spółki, Artur Jędruszczuk. – Ze względu na zmieniające się ciągle ceny staramy się kupować partiami, by minimalizować wahania w kursie. Do tej pory nie posiłkowaliśmy się kredytem, ale nie wykluczam, że będziemy musieli z niego skorzystać. Wszystko zależy od ceny. Obecnie jedno uprawnienie kosztuje 15 euro, a pod koniec grudnia było to 27 euro. Średnia cena za ubiegły rok wyniosła 24,91 euro. Niewykluczone jednak, że za dzień lub dwa cena znów mocno pójdzie w górę, albo też spadnie. W każdym bądź razie monitorujemy sytuację i reagujemy.

Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Chełmie bez przestawienia się w bardziej ekologiczną produkcję energii nie pociągnie. Spółka musi wykonać inwestycje warte około 90 mln zł i ma na to czas do końca 2022 roku. To cena przejścia na nowe źródła energii. MPEC, a także miasto, takich pieniędzy nie mają. Jedyną szansą na uratowanie przedsiębiorstwa jest całkowita jego sprzedaż. Decyzja w tej sprawie zapadła jeszcze w ubiegłym roku, a zgodę na to wyraziła rada miasta. Zainteresowanie spółką od początku wykazuje państwowa firma PGE Energia Ciepła. Przygotowania do sprzedaży trwają od kilku miesięcy. W ubiegłą środę 18 marca miasto wysłało do firm z branży energetycznej zaproszenia do złożenia oferty wstępnej, związanej z zakupem udziałów MPEC. Potencjalni nabywcy mogą składać oferty do 22 kwietnia do siedziby spółki. Dwa dni później dowiemy się, kto zamierza przystąpić do negocjacji, które będą kolejnym etapem całego procesu sprzedaży udziałów MPEC.

– Składanie ofert wstępnych i zaplanowane jako kolejny etap negocjacje na tę chwilę nie są zagrożone ze względu na epidemię koronawirusa. Wydaje się też, że nie będą zagrożone niezależnie od rozwoju sytuacji, ponieważ duże koncerny energetyczne w swoich komunikatach prasowych i giełdowych potwierdzają zainteresowanie inwestycyjne w aktywa ciepłownicze – przekonuje prezes Jędruszczuk. Jego zdaniem transakcja powinna zostać sfinalizowana jeszcze w pierwszym półroczu br. Szacuje się, że do miejskiej kasy ze sprzedaży 100 proc. udziałów spółki wpłynie co najmniej 40 mln zł. Pieniądze mają być przeznaczone na udział własny, niezbędny przy ubieganiu się o zewnętrzne fundusze na zaplanowane w mieście inwestycje.

W międzyczasie MPEC, w związku z kończącą się 11 kwietnia br. taryfą, wystąpił z wnioskiem do Urzędu Regulacji Energetyki o ustalenie stawek opłat na kolejny rok. Artur Jędruszczuk nie chce ujawniać, czy w grę wchodzi podwyżka, czy też pozostawienie cen na dotychczasowym poziomie. – URE bada nasz wniosek, co jakiś czas dosyłamy dodatkowe dokumenty i trudno stwierdzić, jaka będzie decyzja Urzędu. Wiadomo, jaka była dla spółki zima. W zasadzie nie ma takich przychodów, jakich moglibyśmy się spodziewać. Sytuacja jest dynamiczna, ciężko stwierdzić, co się jeszcze może wydarzyć. Jeśli decyzja w sprawie taryfy nie zapadnie do 11 kwietnia, do momentu jej podjęcia będą obowiązywały obecne stawki – wyjaśnia prezes Jędruszczuk. (s)