Na Łęgach boją się chuliganów

Jako jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na osiedlu mieszkańcy wskazali tunel pod ul. Armii Krajowej, gdzie często spotykają się chuligani

Alkohol leje się strumieniami, wandalizm i wszechobecne graffiti, psy biegają bez nadzoru właścicieli – to główne problemy, z którymi zmagają się mieszkańcy osiedla Łęgi. Ponad 850 osób odpowiedziało już na pytania w ramach tegorocznej edycji „Ankiety Bezpieczeństwa”.


Akcja Arkadiusza Szczepańskiego jest na półmetku. Emerytowany policjant i społecznik z Czubów, przepytał już na osiedlu Łęgi mieszkańców ulicy Tymiankowej i Bocianiej. Podzielił się z nami cząstkowymi wynikami swojej ankiety.

Nie napawają one optymizmem. Na pytanie „Jak ocenia Pan/Pani poczucie bezpieczeństwa w okolicy swojego miejsca zamieszkania?” tylko 6% ankietowanych odpowiedziało „bardzo dobrze”; 19,5% „dobrze”; 61% „średnio”; 7% „źle”; 1,5% „bardzo źle”, a 5% ankietowanych nie miało na ten temat zdania. – Wynika z tego, że jedynie co czwarta osoba oceniła bezpieczeństwo w sposób pozytywny. Do tej grupy zaliczam tylko mieszkańców, którzy udzielili odpowiedzi „bardzo dobrze” i „dobrze” – komentuje autor badania.

Jakie zagrożenia dostrzegają mieszkańcy w swoim najbliższym otoczeniu? 69% ankietowanych wskazało na picie alkoholu w miejscach publicznych, a 62% – na akty chuligaństwa, czyli np. dewastowanie placów zabaw, malowanie graffiti na elewacjach budynków czy podpalanie śmietników.

37% ankietowanych wskazało na psy biegające bez nadzoru właścicieli; 13% na włamania do piwnic; 12% – na włamania do mieszkań, a tylko 2,5% ankietowanych udzieliło odpowiedzi „Nic mnie nie niepokoi i nie powoduje, że czuję się zagrożony”.

Mieszkańcy nie lubią też przechodzić podziemnym tunelem pod ulicą Armii Krajowej, gdzie często spotykają się chuligani. Mają również problem z oceną pracy najbliższego, VII Komisariatu Policji.

Aż 46% ankietowanych nie miało na ten temat zdania. Na pytanie „Jak często widzi Pan/Pani patrole Policji w okolicach swojego miejsca zamieszkania?” tylko 6,5% ankietowanych odpowiedziało „bardzo często”; 19% „często”; 22% „średnio”, 27% „rzadko”; 15,5% „bardzo rzadko”, a 10% „wcale”. Swojego dzielnicowego zna 22% mieszkańców, choć 47% chciałoby go poznać. Jest to jednak najlepszy wynik w kilkuletniej historii ankiety – na pozostałych osiedlach Czubów Północnych i Czubów Południowych rozpoznawalność dzielnicowych była jeszcze niższa.

Nadkomisarz Renata Laszczka-Rusek, rzecznik prasowy KWP w Lublinie, tłumaczy, że policji trudno odnieść się do wyników. – Możemy odnosić się do badań prowadzonych przez ośrodki badań opinii publicznej. Wynika z nich, że 95% obywateli czuje się bezpiecznie w miejscu swojego zamieszkania.

Z ostatniej edycji cyklicznego badania, przeprowadzanego przez Centrum Badań Opinii Społecznej, wynika, że policja jest najwyżej ocenianą instytucją publiczną spośród 25 poddanych ocenie respondentów – mówi pani rzecznik i dodaje, że zadaniem dzielnicowych nie jest pukanie do drzwi każdego mieszkańca w okolicy i przedstawianie się.

– Nie wszyscy by sobie tego życzyli. Rolą dzielnicowych jest dotarcie do tych osób, które rzeczywiście potrzebują pomocy. Na terenie osiedli mieszkaniowych zamieszczone są informacje na temat dzielnicowego z podanym numerem telefonu. Z kolei, jeśli ktoś nie zna swojego dzielnicowego, a chciałby z nim porozmawiać, nie ma nic prostszego, jak skorzystanie z bezpłatnej aplikacji „Moja Komenda” – wyjaśnia R. Laszczka-Rusek.

Arkadiusz Szczepański uważa jednak, że policjanci powinni pracować na osiedlu Łęgi z większym zaangażowaniem. – Jedynym wyjściem jest wprowadzenie częstych patroli pieszych lub objęcie monitoringiem części osiedla – komentuje. Do końca kwietnia Szczepański będzie ankietował mieszkańców ulic Tatarakowa i Wiklinowa.

Od 6 maja do 30 maja na pytania odpowiadać będą mieszkańcy ulic Biedronki i ul. Kaczeńcowej. Ankiety są przeprowadzane w dni powszednie między godziną 17.30 a 20.30 po wcześniejszym zamieszczeniu informacji na klatkach schodowych.

Grzegorz Rekiel