Na rowerach po Chełmskich Pagórach

Po raz dziesiąty na Pagórach Chełmskich odbył się rowerowy Maraton Kresowy. Wyścig ma swoją historię i renomę, a ci, którzy tu już byli, chętnie wracają.


W ubiegłą niedzielę 2 lipca rywalizacja przebiegała w kilku kategoriach wiekowych. Zaczęły dzieci w wieku od 3 do 6 lat na odcinku 300 metrów. Dopingowane przez rodziców w komplecie pojawiły się na mecie. W tym wyścigu miejsca nie miały znaczenia. Najważniejszy był sam udział w imprezie.

Po nich wystartowały dzieci w wieku szkolnym, które miały do pokonania dystans 5,7 km. W wyścigu FIT trasa była prawie trzy razy dłuższa. Na starcie stanęło kilkunastu uczestników. Ale największym zainteresowaniem cieszył się półmaraton i maraton. Uczestnicy pierwszego z wyścigów mieli do przejechania pętlę o długości 26 km, zaś drugiego musieli pokonać dwa okrążenia, w sumie 52 km.

Start i meta były zlokalizowane przez świetlicy wiejskiej w Janowie, koło Chełma. Miejsce sprawdziło się znakomicie w poprzednich latach. Meta ulokowana na wzniesieniu była przysłowiową wisienką na torcie i oferowała niepowtarzalne emocje na finiszu. Teren wokół świetlicy gminnej zapewnia odpowiednią infrastrukturę na odpoczynek po wymagającym wyścigu. Obok jest mały amfiteatr, w którym ceremonia nagradzania najlepszych zawodników zawsze ma piękną oprawę. Nie inaczej było też w tym roku, tym bardziej, że uczestnikom znów dopisała pogoda.

Gmina Chełm jest jedną z najbardziej rowerowych gmin Polsce. Wójt gminy Wiesław Kociuba jest zapalonym rowerzystą i uczestnikiem Maratonów Kresowych. W ubiegłym sezonie regularnie stawał na podium w swojej kategorii wiekowej w półmaratonie. Organizacją imprezy zajęła się nie tylko gmina Chełm i pracownicy z jednostek kultury. Od samego początku nad wszystkim czuwa szef drużyny Azart Peleton Chełm, Wiesław Wójtowicz, który opracował trasę tegorocznego maratonu. Wyniki zmagań zamieścimy za tydzień, dziś natomiast fotoreportaż z imprezy. (r)