Na targowisku jak w ulu

Oficjalnie targowisko było nieczynne, ale handel kwitł w najlepsze. Bez zabezpieczeń, bez zachowania należytej odległości od siebie – kilkadziesiąt osób zebrało się w jednym czasie na wojsławickim rynku. Interweniował wójt, policja nic nie widziała.

Środa dla mieszkańców Wojsławic i okolic oznacza tzw. dzień targowy. Nie inaczej było w ubiegłym tygodniu, 15 kwietnia. W handlu nie przeszkodziło ani to, że zgodnie z obostrzeniami (wprowadzonymi 1 kwietnia) na targowiskach i bazarach przebywać mogą maksymalnie trzy osoby przy jednym straganie, ani że oficjalnie targowisko w Wojsławicach było zamknięte.

– Lekko licząc: kilkadziesiąt osób, na kupie, jeden obok drugiego. Same starsze osoby, bez rękawiczek i maseczek czy choćby chustki na twarzy – mówi Czytelnik „Nowego Tygodnia”, który w drodze do pracy stał się świadkiem zgromadzenia na targowisku.

Wójt gminy Wojsławice, Henryk Gołębiowski, przyznaje, że do urzędu dotarła informacja o nielegalnym handlu na targowisku. Jak mówi, z jednej strony rozumie sprzedawców, którzy nie chcą dopuścić do zmarnowania się towaru, z drugiej – nakazów i obostrzeń trzeba przestrzegać.

– Pracownik gminy udał się na miejsce i dał upomnienie. Prawdopodobnie targowisko zostanie otwarte, jednak kupcy muszą pamiętać o zwracaniu uwagi na dopuszczalną liczbę osób i zachowanie odległości między nimi – tłumaczy Gołębiowski.

– Wszystkie miejskie i powiatowe targowiska są i będą dalej w zainteresowaniu mundurowych – dodaje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Również w ub. środę patrol z komisariatu w Żmudzi skontrolował teren targowiska w Wojsławicach. Mundurowi nie dostrzegli jednak żadnego przypadku łamania obostrzeń. (pc)