Najpierw pożar sadzy, później samochodu

Dwaj panowie będący najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu smacznie sobie spali i nie zauważyli, że w kominie ich domu zapaliła się sadza. Strażacy przyjechali w ostatniej chwili. Jeszcze moment i płomienie objęłyby poddasze. Lokatorzy w porę zostali ewakuowani i nic im się nie stało. Udało się też uratować dom.

 

– W niedzielę (20 listopada) o godzinie 19.50 zostaliśmy zadysponowani do pożaru sadzy w kominie w miejscowości Korolówka w gminie Włodawa – mówi mł. bryg. Waldemar Makarewicz. – Do zdarzenia zostały wysłane 3 zastępy (istniała realna groźba zapalenia się poddasza) z JRG Włodawa oraz OSP Żuków. Działania straży pożarnej polegały na wygaszeniu paleniska, podaniu środka gaśniczego do wnętrza komina oraz usunięciu nadmiaru palącej się sadzy, co doprowadziło do ugaszenia pożaru. Działania trwały godzinę. Uratowano poddasze i dom o wartości około 40 tys. zł. Wstępną przyczyną pożaru było nagromadzenie się sadzy w przewodzie kominowym – wyjaśnia Makarewicz. Co ciekawe, pożaru nie zauważyli dwaj panowie przebywający w domu. Ze snu wyrwały ich dopiero krzyki sąsiadów, którzy wezwali straż. Żadnemu z nich nic się nie stało. Dwa dni później, we wtorek (22 listopada) strażacy znowu ruszyli do akcji. Tym razem wezwano ich do płonącego samochodu w Susznie (gm. Włodawa). W tym przypadku nasze działania polegały na ugaszeniu pojazdu przy użyciu dwóch prądów piany ciężkiej. Straty wstępnie wyceniono na 4 tys. zł. Przyczyną pożaru było prawdopodobnie zwarcie w instalacji elektrycznej pojazdu – dodaje Makarewicz. (bm)