Nauczyciele gotowi do strajku

Związek Nauczycielstwa Polskiego, największy ze związków działających w oświacie, zapowiada rozpoczęcie 8 kwietnia w szkołach i placówkach oświatowych strajku nauczycieli. Akcja przeprowadzona w tym terminie może zakłócić przebieg egzaminów ośmioklasistów i gimnazjalistów, wyznaczonych na 10, 11 i 12 kwietnia w szkołach podstawowych oraz 15, 16, 17 kwietnia w gimnazjach.


O tym, czy nauczyciele przystąpią do protestu, przesądzi wynik referendum, które zostanie przeprowadzone w szkołach do 25 marca. Pedagodzy odpowiedzą w nim na pytanie: „Czy wobec niespełnienia żądania dotyczącego podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych i pracowników niebędących nauczycielami o 1000 zł z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 r., jesteś za przeprowadzeniem w szkole strajku począwszy od 8 kwietnia br.?” W większości placówek, w którym referendum już się odbyło, nauczyciele opowiedzieli się za strajkiem.

Pedagodzy ogólnopolską walkę o podniesienie wynagrodzeń rozpoczęli już w grudniu ubiegłego roku, upubliczniając swoje „paski”, czyli podając realne zarobki, które wpływają na ich konto. Nauczyciele dowodzą, że po 30 latach pracy na rękę zarabiają niewiele więcej niż 2 tysięcy złotych, choć nie wspominają, że pokazują tylko samą pensję zasadniczą. Związek Nauczycielstwa Polskiego chce więc zwiększenia o 1000 zł kwoty bazowej, służącej do wyliczania średniego wynagrodzenia nauczycieli.

Czy skorzystają z prawa do strajku?

– Pracownicy oświaty i nauczyciele mają prawo do strajku. Strajk jest ostateczną formą protestu, możliwą do przeprowadzenia po wyczerpaniu działań wcześniejszych, takich jak negocjacje czy mediacje. Jest też pełna zgoda co do tego, że powinni być oni znacznie lepiej wynagradzani – podkreślała w piątek na spotkaniu z dziennikarzami Teresa Misiuk, lubelski kurator oświaty.

– Wzrost wynagrodzeń nauczycieli jest aktualnie wdrażany, został zaplanowany na trzy tury, dwie z nich już zrealizowano. Trzecia tura jest przyspieszona i rozpocznie się od września br. Procentowo wzrost tych wynagrodzeń w porównaniu z ubiegłym rokiem to 16, 1% – dodaje lubelska kurator.

Jak zaznacza, jest pełna gotowość MEN do dalszych rozmów z nauczycielami. – Ten egzamin zewnętrzny ma wielkie znaczenie dla młodego człowieka, bo od niego zależy jego dalsza droga edukacyjna i przyszły los. To sytuacja stresująca. Jestem przekonana, że mądrość i odpowiedzialność nauczycieli i dyrektorów szkół sprawi, że ten egzamin się odbędzie – mówi lubelska kurator.

Jak dodaje, kuratorium jest w stałym kontakcie z OKE Kraków i w razie, gdyby w jakieś szkole egzamin miał się nie odbyć, to możliwa jest m.in. zmiana zespołu nadzorującego, czyli komisji egzaminacyjnej, choć nadal w jego składzie muszą też być nauczyciele z danej szkoły i nauczyciel z innej placówki. Kurator wyjaśniła również, że dodatkowy termin egzaminu przeznaczony jest jedynie dla zdarzeń losowych, których nie można przewidzieć, a do takich nie należy strajk. O tym, jaki będzie ostateczny zasięg strajku, kuratorium będzie wiedziało po zakończeniu referendum.

Jak podkreśliła Teresa Misiuk, w poprzednich latach nie wszyscy nauczyciele decydowali się na przystąpienie do strajku, a pozytywna odpowiedź w referendum jest indywidualną sprawą każdego z pedagogów. Jak dodała, organizator strajku ma też możliwość zawieszenia go na czas przeprowadzenia egzaminu. Póki co OKE i kuratorium przygotowują się do przeprowadzenia obu egzaminów w wyznaczonym już wcześniej terminie (10, 11 i 12 kwietnia odbyć się ma egzamin gimnazjalny; zaś 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasisty).

– Jeżeli będzie nam przyświecało myślenie kategoriami dobra ucznia, to powinniśmy być o egzaminy spokojni. Wierzę w mądrość i rozsądek nauczycieli – dodała lubelska kurator. W trakcie konferencji przypomniała też niektóre ze spełnionych już postulatów nauczycieli, m. in. zniesienie tzw. godzin karcianych.

Emilia Kalwińska