Nauczyciele mówią: Strajk!

Trzy czwarte szkół i przedszkoli w województwie lubelskim przystąpi do organizowanego przez ZNP strajku, który w całym kraju ma rozpocząć się 8 kwietnia i trwać aż do skutku. W samym Lublinie strajkować będą pedagodzy ze 118 na 155 wszystkich placówek, a w Świdniku w 12 na 15. Nauczyciele domagają 1000 złotych podwyżki brutto. Rząd odpowiada, że nie ma możliwości spełniania takich oczekiwań, ale strony umówiły się na rozmowy ostatniej szansy na ten poniedziałek.


– Nauczyciele z 75% wszystkich placówek na terenie województwa lubelskiego opowiedzieli się w referendum za przystąpieniem do strajku. Jesteśmy do niego przygotowani i bezterminowego kontynuowania protestu – mówi Adam Sosnowski, prezes Okręgu Lubelskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. – W szkołach wybierane są w tym momencie komitety strajkowe. 1 kwietnia odbędzie się ostatnie spotkanie ze stroną rządową.

Nasze postulaty pozostają niezmienne. Jest to tysiąc złotych podwyżki brutto z wyrównaniem od 1 stycznia. Liczymy na porozumienie, bo strajk to rozwiązanie ostateczne – dodaje. Jak tłumaczy, chciałby przeprosić dzieci i rodziców, że będą uczestnikami akcji strajkowej, ale nie da się zorganizować go bez udziału trzech stron: nauczycieli, rodziców i dzieci.

Nauczyciele zdeterminowani

Podwyżki, które nauczyciele już otrzymali w roku ubiegłym i w styczniu tego roku (w sumie niecałe 200 zł, jak wyliczają pedagodzy) oraz obietnica podniesienia zarobków od września tego roku nie satysfakcjonują środowiska nauczycielskiego. Jak wyliczają nauczyciele, pierwszą podwyżkę dostali 1 kwietnia 2018 roku i ich zarobki wzrosły wtedy zaledwie o 5%. Kolejną równie symboliczną, bo 5-procentową podwyżkę, dostali od stycznia tego roku. Trzecia, zapowiadana przez rząd podwyżka, ma pojawić się od 1 września br. – To tylko na razie rządowa obietnica, a ministerstwo już podaje, że nasze wynagrodzenia wzrosły w ciągu roku o 16% – wskazuj prezes Sosnowski.

– Do tego te podwyżki zostały sfinansowane z naszych pieniędzy. Żadnej grupie zawodowej nie odbiera się przywilejów, po to, by dać im taką jałmużnę. W przeciągu ostatnich trzech lat wydłużono ścieżkę awansu zawodowego z 10 do 15 lat. Tylko w tym roku rząd zyskał w ten sposób 23 miliony oszczędności, odebrano nauczycielom dodatek mieszkaniowy – oszczędności z tego tytułu to 127 milionów, odebrano możliwość korzystania z urlopu na poratowanie zdrowia na starych zasadach – rząd oszczędził 137 milionów. To są ogromne pieniądze, które odpłynęły ze szkół – dodaje Bogumiła Błaziak, wiceprezes Okręgu Lubelskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego

– Środowisko nauczycielskie jest już zdesperowane. My jesteśmy liczną grupą w społeczeństwie – liczącą 650 tysięcy osób. To grupa bardzo rozsądna, która nie żąda cudów. My chcemy, by nas dobrze traktowano w społeczeństwie. Jeśli nauczyciel stażysta zarabia 1826 zł, to proszę mi znaleźć inżyniera, który przyjdzie do szkoły technicznej za taką kwotę. To pieniądze, z których nie da się umrzeć, ale nie da się też godnie żyć, a nauczyciel stażysta taką kwotę otrzymuje przez dwa lata stażu – podkreśla Adam Sosnowski. – My jak na razie nie strajkujemy w trakcie egzaminów, strajk rozpocznie się oficjalnie na dwa dni przed egzaminami, choć nie ukrywamy, że może on trwać także w ich trakcie. Wiele zależy od strony rządowej – podkreśla Adam Sosnowski.

Strona rządowa, jak deklaruje chce rozmawiać, ale jednocześnie zapewnia, że ma przygotowane rozwiązanie, które pozwoli przeprowadzić egzamin gimnazjalny i ósmoklasistów we wszystkich szkołach, również w tych, gdzie nauczyciele będą strajkować.

Ale co ich czeka w razie strajku, chcą również wiedzieć uczniowie i ich rodzice. Jeśli faktycznie dojdzie do strajku w szkołach, które do niego przystąpią, zapewne nie będą prowadzone zajęcia, bo udział w proteście zapowiedziało ponad 70 proc., a w wielu przypadkach niemal 100 proc., pracujących w nich nauczycieli.

Jeszcze większy problem będą mieli rodzice przedszkolaków, bo ich nie da się zostawić samych w domu. – W strajkujących przedszkolach ma być prowadzony dyżur. Dyrektorzy na pięć dni przed jego terminem powinni powiadomić rodziców, jak placówka będzie funkcjonowała w trakcie strajku – uspokaja prezes Sosnowski.

Organizatorzy protestu przypominają również, że rodzicom dzieci do lat ośmiu w przypadku strajku i niefunkcjonowania placówki, do której uczęszcza dziecko, przysługuje zasiłek opiekuńczy taki jak w przypadku opieki nad chorym dzieckiem. Co ma zrobić rodzić, aby w takiej sytuacji otrzymać zasiłek? Trzeba złożyć swojemu pracodawcy wniosek, do którego dołącza się oświadczenie o nieprzewidzianym zamknięciu placówki. Emilia Kalwińska