Naukowiec pod lupą śledczych

Policjanci z wydziału walki z korupcją, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Lublinie, prowadzą śledztwo, w którego centrum znajduje się Grzegorz Grzywaczewski – pochodzący z gminy Urszulin. – Nie jestem przestępcą, nigdy nie brałem łapówek – rozkłada ręce Grzywaczewski, który jest głównym przeciwnikiem kopalni węgla w otulinie parku narodowego. Przypuszcza, że być może stał się dla kogoś za bardzo niewygodny.

Pod koniec ub.r. m.in. w Komisariacie Policji w Urszulinie przesłuchiwano świadków „zaproszonych” przez funkcjonariuszy z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Jak udało nam się dowiedzieć, centralnym punktem śledztwa jest osoba Grzegorza Grzywaczewskiego, który od ponad 20 lat prowadzi badania naukowe m.in. w Poleskim Parku Narodowym. Postępowanie jest nadzorowane przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie, która na razie nie dostarcza wielu informacji.

– Nadzorujemy postępowanie w sprawie nieprawidłowości przy wykonywaniu ekspertyz przez tę osobę – mówi Piotr Marko z Prokuratury Regionalnej. Nam udało się nieoficjalnie dowiedzieć, że Grzegorz Grzywaczewski jest podejrzewany o nieprawidłowości przy wykonywaniu ekspertyz przyrodniczych, które wykonywał dla osób i firm, które np. ubiegały się o dotacje czy dopłaty unijne. Co ciekawe, nawet sam zainteresowany nie jest do końca pewny, czego dotyczy to śledztwo.

– Wszystko zaczęło się ponad rok temu – mówi. – Policjanci przeszukali mój dom i miejsce pracy. Przekazałem im dokumenty, o które prosili i od tej pory nic nie wiem – nawet tego, o co jestem podejrzany. Policjanci mówili, że postępowanie nie jest przeciwko mnie tylko w sprawie, stąd moje zdumienie. Całe to zamieszanie bardzo niekorzystnie wpływa i na moją rodzinę, i na moją wiarygodność w oczach pracodawców.

To sytuacja jest tym bardziej niekomfortowa, że nie wiem, co zrobiłem. Nigdy w życiu nie wziąłem żadnej łapówki. Za ekspertyzy, które wykonywałem od 2010 roku, otrzymywałem wynagrodzenie zgodnie z zasadami przewidzianymi przez ARMiR. Gdzie tu przestępstwo? – zastanawia się Grzywaczewski. – Jestem jednym z głównych przeciwników powstania w Poleskim Parku Narodowym kopalni węgla kamiennego, którą planuje australijska firma Balamara – wyjaśnia Grzywaczewski.

– Coraz częściej zastanawiam się, czy swoją działalnością nie stałem się po prostu niewygodny i czy ktoś nie postanowił pozbyć się zawady w budowie kopalni, donosząc na mnie do prokuratury. Ale jak to możliwe, że w XXI wieku za obronę najcenniejszych, jeszcze niezdegradowanych obszarów przyrodniczych ktoś próbuje zdyskredytować mnie w taki sposób – dodaje. (bm)