Nie mają umów, podrzucają śmieci

Będziemy sprawdzać, czy właściciele prywatnych przedsiębiorstw podpisali umowy na wywóz śmieci – zapowiadają urzędnicy. Aktualnie przedsiębiorcy często podrzucają odpady np. do osiedlowych pojemników.


Przypomnijmy, że od stycznia tego roku w całym mieście obowiązuje system selektywnej zbiórki odpadów. Mieszkańcy powinni wrzucać śmieci do pięciu pojemników: papier (niebieski), szkło (zielony), odpady ulegające biodegradacji (brązowy), tworzywa sztuczne i metale (żółty) i odpady zmieszane (kolor odmienny od pozostałych). Przy wywozie śmieci Lublin jest podzielony na siedem sektorów.

W imieniu mieszkańców domów jednorodzinnych oraz bloków umowy z firmami odbierającymi śmieci podpisuje miasto. Firmy, instytucje, sklepy czy lokale gastronomiczne muszą podpisać takie umowy we własnym zakresie. Ich siedziby określa się mianem nieruchomości niezamieszkałych.

Pojemniki objęte gminnym systemem zagospodarowania odpadów są odpowiednio oznakowane i nie mogą być wykorzystywane np. przez właścicieli sklepów czy restauracji. Muszą oni skorzystać z osobnych pojemników. Praktyka różni się jednak od teorii.

– Dostaliśmy sygnał od mieszkańców z Czechowa, że ich pojemniki zbyt szybko się zapełniają i pojawiają się w nich liczne opakowania przemysłowe. Zaczęliśmy podejrzewać, że właściciele nieruchomości niezamieszkałych podrzucają śmieci do osiedlowych altan – tłumaczy Jacek Kucharczyk, komendant Straży Miejskiej w Lublinie. Przypuszczenia się potwierdziły.

Na początku marca funkcjonariusze eko-patrolu SM skontrolowali 24 lubelskie obiekty handlowe. Sprawdzali, czy ich właściciele zawarli odrębne umowy na wywóz nieczystości. Okazało się, że umowy zostały podpisane tylko w przypadku trzech obiektów. Właściciele pozostałych korzystają np. z ogólnodostępnych pojemników, czego robić nie mogą.

Skala problemu jest poważna, o czym może świadczyć fakt, że odpady z nieruchomości niezamieszkałych stanowią prawie 24 procent spośród wszystkich śmieci wytwarzanych na terenie Lublina. Przedstawiciele ratusza zapowiedzieli, że wzrośnie liczba kontroli.

– Będziemy sprawdzać, czy właściciele nieruchomości niezamieszkałych, spełnili swoje zobowiązania i podpisali umowy na wywóz odpadów. To nie jest zadanie na tydzień czy nawet dwa, ale na wiele tygodni – mówi komendant Kucharczyk. Czy problem nie rozwiązałby się sam, gdyby ratusz włączył nieruchomości niezamieszkałe do miejskiego systemu odbierania odpadów? – Byłoby to trudne pod względem organizacyjnym, zwłaszcza że wdrożenie systemu selektywnej zbiórki i tak wiązało się ze sporym zamieszaniem.

Do połowy 2021 roku nic się w tym zakresie nie zmieni, chyba że zobowiąże nas do tego ustawodawca, wprowadzając nowe przepisy – tłumaczy Marta Smal-Chudzik, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska UM. Zdradziła też, że zapowiadane kontrole, mające sprawdzić, czy mieszkańcy prawidłowo segregują śmieci odbędą się później, aniżeli pierwotnie planowano. – Najpierw musimy uszczelnić system zbiórki odpadów. Czeka nas pracowity okres – dodaje. Grzegorz Rekiel