Nie przyjęli, bo nieposegregowane

Mnóstwo mieszkańców gminy Kamień skorzystało ze zbiórki i oddało na gminny PSZOK tzw. odpady problemowe, w tym wielkogabarytowe. Ale nie obyło się bez incydentów, bo segregacja – odkąd ją wprowadzono – wzbudza emocje.

Poprzednia zbiórka odpadów planowana w kwietniu br. nie doszła do skutku ze względu na epidemię. Od 27 lipca do 1 sierpnia br. od mieszkańców gminy Kamień na gminnym PSZOK-u, urządzonym na placu w Strachosławiu, odbierane były odpady wielkogabarytowe, zielone, remontowo-budowlane, ale także – na co najbardziej czekali rolnicy – zużyte opony ze sprzętu rolniczego, folie rolnicze i opakowania po nawozach, w tym te typu Big Bag. Te ostatnie miały być oddzielone i posegregowane, o co apelowali urzędnicy na plakatach zawiadamiających o zbiórce.

Zbiórkę odpadów na gminnym PSZOK w Strachosławiu nadzorowali urzędnicy legitymując mieszkańców gminy Kamień. W poprzednich latach zdarzało się, że odpady przywozili też mieszkańcy innych gmin. Poza tym, pracownik gminy Kamień sprawdzał, czy oddawane odpady są odpowiednio posegregowane po to, aby trafiły do odpowiednich kontenerów. Ale zamieszania w takich sytuacjach nie sposób uniknąć.

Jeden z mieszkańców chciał oddać zamrażarkę, ale z wymontowanym agregatem, a tego typu sprzęt może być oddany, jednak tylko kompletny. Inny mieszkaniec Kolonii Kamień chciał oddać opakowania po nawozie typu Big Bag. Przywiózł ich całą przyczepę. Był rozgoryczony, bo ich nie przyjęto.

– Powiedziano mi, że nie są odpowiednio przygotowane, czyli posegregowane, oddzielone od folii – mówi nasz rozgoryczony rozmówca. – Nie wiedziałem, że taka jest konieczność i odjechałem z kwitkiem, marnując czas, a sterta odpadów dalej mi zalega. Ludziom trzeba odpowiednio wcześniej mówić o takich sprawach. Te opakowania leżały cały rok, są wilgotne, jak teraz posegregować trzysta takich worków? A jak ludzie mają ich jeszcze więcej – cztery czy pięć przyczep?

Dariusz Stocki, wójt gminy Kamień, mówi, że gmina w ogóle nie miała obowiązku odbioru tego typu odpadów.

– Bo tego typu odpady są przemysłowe, a nie komunalne – wyjaśnia wójt Stocki. – To nasza dobra wola, że zorganizowaliśmy ich zbiórkę. Podobnie jest w przypadku opon ze sprzętu rolniczego. Zrobiliśmy to, bo w ubiegłym roku zwróciła się do nas z taką prośbą grupa mieszkańców. Udało nam się taką zbiórkę zorganizować, ale warunek był jeden – że ma to być posegregowane. Musimy się trzymać tych zasad, bo nie my je ustalamy. Większość osób to rozumie i się do tego stosuje. (mo)