Niekończąca się balanga na deptaku

Czekająca na powrót PKS-em do domu młodzież niemal codziennie urządza sobie imprezy na chełmskim deptaku. Okoliczni handlarze skarżą się na głośne przekleństwa, awantury, picie alkoholu. Chełmscy strażnicy miejscy i policjanci przekonują, że często wysyłane są w to miejsce patrole.

Problem jest znany od lat, ale wrócił ze zdwojoną siłą po ponownym otwarciu szkół po ponad rocznym zdalnym nauczaniu.

– Do września był tu spokój i cisza, ale gdy zaczął się rok szkolny, zrobił się armagedon – mówi nam anonimowo jedna z osób handlujących na rynku zlokalizowanym przy chełmskim deptaku. Oficjalnie nikt problemu nie chce poruszać z obawy o zemstę. – Od kilku tygodni, w dni powszednie po godzinie 12-13 na straganach przy byłym Pewexie gromadzi się sporo młodzieży. Pewnie czekają na autobusy PKS, by wrócić do domu po lekcjach. Niestety, ich zachowanie pozostawia sporo do życzenia – dodaje.

Młodzi nie tylko głośno się zachowują. Często piją alkohol, przeklinają, zdarza się, że się ze sobą pobiją. Nad ranem okoliczni przedsiębiorcy znajdują wiele butelek po piwie, a nawet wódce. To sprawia, że handlarze mają mniej klientów, ludzie po prostu boją się tu zaglądać. I Ewa Czyż – rzecznik chełmskiej policji, i Mariusz Gałęziowski – komendant straży miejskiej w Chełmie, zapewniają, że umundurowane patrole pojawiają się w tym miejscu często. – Widocznie wciąż za mało – słyszymy w odpowiedzi. (kg)

5 KOMENTARZE

  1. Młodzież zawsze szukała takich miejsc gdzie mogą się spotkać bez ograniczeń i mieć trochę luzu, my też tacy byliśmy , nie da się wszystkiego uporządkować wg naszego widzimisię, zresztą w tym miejscu nielegalnie sprzedaje się alkohol i papierosy i jakoś nikt nie widzi w tym nic złego jakby nic się nie działo

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here